Jak cię widzą, tak cię piszą




Blog > Komentarze do wpisu
Dwa cytaty
Rozmowa z Joanną Klimas, Slajd, nr 48/grudzień 2009

"Jaka jest Pani filozofia mody, kobieta, dla której Pani projektuje?

- (...) Gdybym już musiała to dookreślić, to byłaby to kobieta, która bardziej ufa sobie niż modzie, którą stać na to, żeby nie być modną, ale mieć swój własny styl. Wzorem takich kobiet są dla mnie Francuzki - w ogóle nie są modne, przerysowane w stroju czy makijażu. Zawsze wyglądają świetnie, naturalnie i interesująco. Taką kobietę chciałabym ubierać - która z tych trendów wyciągnie sobie coś dla siebie, co pasuje właśnie do niej."

Wstępniak do dodatku "Glamour" z "Vogue", edycja brytyjska, numer 12/2009:

"Glamour is hard to define and often elusive, but if you are glamorous, and some people just are, you can be glamorous in jeans and sunglasses as easily as a full-blown ballgown. Glamour is about attitude, individual style and - crucially - a certain confidence, rather than the highest heels, biggest hat and sparliest jewels (though take note, those things can help). It's about how you wear something rather than exactly what you wear, which is why glamour never, ever dates."

I kilka słów mojego komentarza.
Prowadząc bloga szafiarskiego niechcący zaczęłam brać udział w rywalizacji pt. kto jest modniejszy, kto bardziej inspiruje innych, kto ma lepsze zdjęcia itd. Nigdy nie uważałam się za osobę ubraną lepiej i ciekawiej niż inni, ale zawsze lubiłam się stroić i przemycać do swoich strojów odrobinę własnego charakteru. Prowadząc bloga zgubiłam się, zaplątałam, przyjęłam na wiarę sztuczne reguły gry. Zaufanie do siebie samej przemieszało się z pragnieniem bycia modną. Tak, moda stała się modna, nie wypada się na niej nie znać. Trzymamy się trendów wręcz kurczowo. A im modniejsi próbujemy być, tym śmieszniej wyglądamy... Widziałam ostatnio kilka osób tak wściekle modnych, że aż przestylizowanych. Widziałam też kilka blogów - moda tam to świat, w którym zawsze świeci słońce i nie ma potrzeby zakładania zniekształcającego figurę płaszcza i grubego szalika; ulice nigdy nie są zasolone i nie niszczą się buty; współprzechodnie nigdy nie reagują na zbyt krótkie spódnice i zbyt dziwaczne zestawienia; nie obowiązuje żaden dresscode; uda i biodra nigdy nie są zbyt szerokie.

Może moda polega na tym, żeby czasem świadomie z niej zrezygnować? Francuzi mawiają, że nie jest piękną ta kobieta, która czasami nie wydaje się brzydka. Może mody także to dotyczy?

P.S. Różnych modnych rzeczy pozbywam się tutaj.
niedziela, 07 lutego 2010, morven

Komentarze
Gość: b3ata, public-gprs103108.centertel.pl
2010/02/07 15:38:36
Nie mam bloga, tylko obserwuję i widzę, że ostatnio sporo pojawiło się dyskusji i kontrowersji w szfiarskim światku. Nie krytykując nikogo, tak się zastanawiam, dlaczego nie udaje się stworzyc kawałka wirtualnej przestrzeni dla ludzi z pasją bez nachalnej reklamy, rywalizacji i tym podobnych? Pozdrawiam.
-
Gość: K., v08-15.opera-mini.net
2010/02/07 15:56:45
The world ain't no sunshine and raibows . The world is cruel and nasty place. And no matter how tough you are it will punch down and put on your knees and make you crawl unless you let them to. Rocky Balboa
Z góry za wszelkie niedociągnięcia leksykalno - lingwistyczne moje wielkie przepraszam. Także banalnie pisząc życie jest takie jakie jest i nigdy wszystkim się nie dogodzi, bo każdy ma swoje własne zdanie na określone tematy a steoretypizacja i wszelkiego rodzaju uproszczenia są filtrem byśmy nie zginęli w nadmiarze informacji i bodźców, bo co by było, gdyby punkt widzenia drugiej strony też miał racje bytu ? Rzeczywistość to seria alternatywnych rzeczywistości i każdy ma swojego Matriksa ;)
Kinga
-
2010/02/07 15:57:38
Bardzo ciekawy wpis, Joannę Klimas bardzo cenię i zgadzam się z jej słowami. Podoba mi się Twoja szczerość a propos rywalizacji; gdyby u mnie pojawił się taki moment, blogowanie nie było by już dla mnie radosne, dlatego czuwam :)Pozdrawiam!
-
Gość: Pola, acfo154.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/07 16:16:43
Czasami zastanawiało mnie, jak przy temperaturze -15 stopni można beztrosko hasać po ulicy, w ultrakrótkiej mini i cienkich rajstopach. Blogi modowę ceniłam za ich normalność, pomysłowość autorek. Wychudzone modelki w dziwacznych pozach można oglądać na pokazach i jesli muszą istnieć, niech tam zostaną. Szkoda, że szafiarstwo zaczyna być tak bardzo komercyjne.


Ciebie cenię za normalność i "zwyczajność", która w tym wszystkim jest niezwykle cenna. To nie jest żadna specjalna adoracja, ale łatwiej mi utożsamiać się z normalną dziewczyną niż z kimś, kto wydaje na buty więcej niż ja zarabiam. Brutalna prawda ;)
-
2010/02/07 16:24:37
Istotna uwaga do wszystkich: nie odnoszę się w tym wpisie do żadnych konkretnych blogów, nie krytykuję reklam (sama je mam), a chęć robienia zdjęć w letnich outfitach mimo zimy jest dla mnie jakoś tam zrozumiała. Nie każdy ma lampę w aparacie. Właściwym tematem notki jest raczej: jak być sobą z modą lub/i bez niej. Jak się nie zagubić w gąszczu modowych przykazań.
-
2010/02/07 16:49:50
hmm coś mi komentarz nie wskoczył. To pewnie przez nowego firefoxa. Ale co chciałam rzec ;) - czemu taką śliczną sukienkę sprzedajesz? Bardzo Ci w niej ładnie. Co do mody - osobiście należę do grona tych osób, które modę mają delikatnie mówiąc w nosie. Kupuję i noszę po prostu to co mi się podoba. Pewnie właśnie dlatego nie jestem szafiarką ;) (pomijając fakt, że nie przeżyłabym chyba tych wszystkich potencjalnych komentarzy jaka to nie jestem brzydka/gruba/zezowata/inne ;) ). Z kolei jak próbuję przemycić coś z najnowszych trendów np. w swoich projektach, to przeważnie wcale nie wychodzi mi to na dobre ;).
-
2010/02/07 17:01:40
Draki: sprzedaję ją, bo jakoś za często wisi w szafie - po prostu nie mam jej gdzie nosić. Może ktoś inny lepiej z niej skorzysta :-)
-
Gość: anoni, dki200.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/07 17:14:23
generalnie znasz moje zdanie nt swoich dziwnych min :)
ale fajnie ze nie wykrzywiasz sie w dziwnych 'modelkowych' pozach i nie robisz ze swojego bloga karykatury bloga, masz jakas tam swoja wizje na siebie i tyle. good4u! i za to respekt!
-
2010/02/07 17:49:24
podobnie patrze na to wszystko :) mamy teraz niby modne lata 80'te. wyszperałam więc w szafie mojej mamy taki zestaw z tamtych lat i dla hecy zrobiłam sobie w nim zdjęcia. normalnie bym tego nie założyła bo to nie mój styl ( staram sie być mu wierna mimo wszystko ) jednak czytelnicy byli wniebowzięci bo to taki na czasie :) no cóż... to tak samo jak wyraziłam swoją krytykę na temat ubierania na siebie czegoś tylko dlatego ze jest modne ( a nie koniecznie na miejscu, czy pasujące do figury etc. ) od razu pojawiły się komentarze, że przecież mamy wolność... taka wolność, ze aż zniewolenie ;)

a tak przy okazji wkręcam cię do zabawy w 10 rzeczy, które dają mi radość bo uważam, ze jesteś pogodną bloggerką :D
-
2010/02/07 18:10:50
10 rzeczy, które dają mi radość? Ale to jest u mnie tak banalne, że aż wstyd. Numeracja przypadkowa, wszystkie elementy ex aequo: 1. Jedzenie 2. Strojenie się 3. Kupowanie 4. Seks 5. Czytanie 6. Włóczęga po lesie 7. Wsłuchiwanie się w mruczenie kota 8. Spanie 9. Taniec 10. Pisanie. Nic specjalnego. Jestem trywialna.
-
2010/02/07 18:17:42
Trafny tekst :))
pozdrawiam
-
2010/02/07 18:18:02
Morven, no co Ty? Moim zdaniem jesteś jedną z najbardziej konsekwentnych szafiarek. Wiadomo, że od początku bloga Twój styl ewoluował (jak chyba każdej szafiarki), ale widać w tym pewną ciągłość i "twojość". Pod ostatnim zestawem napisałam, że wyglądasz "niemorvenowo", w sensie: inaczej, jakoś bardziej nowocześnie, no dobra, nie bójmy się tego słowa: modnie :) Ale to nie był zarzut! Czemu nie korzystać z pomysłów podsuwanych przez modę, jeśli akurat do nas przemawiają? Przecież to nie przestępstwo :)

Piszesz, że teraz nie wypada nie znać się na modzie. Czy ja wiem? Ostatnio zauważam coś dokładnie przeciwnego. Kogo nie zapytać, każdy twierdzi, że ma modę w nosie, że nosi tylko to, co lubi, ma swój styl i nie jest niewolnikiem trendów. Nieposiadanie tego czy owego "must-have'u" staje się wręcz powodem do dumy, dowodem, że jest się "ponad to". Przyznaję, że i ja lubiłam się snobować na bycie niemodną, ale w końcu wyluzowałam (a może po prostu przeszłam na ciemną stronę mocy?). W każdym razie unikanie czegoś za wszelką cenę tylko dlatego, że jest modne, wydaje mi się równie śmieszne, co noszenie czegoś tylko dlatego, że modne jest :)
-
2010/02/07 18:25:30
szczerze dziękuję za ten wpis-mądrze,prosto i prawdziwie :) Pozdrawiam
-
2010/02/07 19:04:40
Bardzo mądre słowa. Popieram w całej rozciągłości Ryfkę i od siebie dodam tylko, że właśnie o to chodzi, że moda jest selektywna, możemy z niej wybierać to co nam najbardziej odpowiada, to co do nas pasuje. Moda nie powinna być wyznacznikiem, tylko inspiracją. Bycie modnym od stóp do głów to brak kreatywności i zatracenie.

Pozdrawiam ciepło!
www.flesh4lulu.blogspot.com
-
Gość: zaiksss, apn-77-115-67-27.dynamic.gprs.plus.pl
2010/02/07 19:25:50
Przyznam, że nigdy nie wzbudzałaś mojej sympatii. Nie umiem wytłumaczyć dlaczego. Jednak faktem jest, że zaskoczyłaś mnie bardzo pozytywnie tym tekstem.

Pozdrawiam
-
2010/02/07 19:57:49
Bardzo ucieszył mnie Twój wpis. Nigdy nie odniosłam wrażenia, abyś była osobą kurczowo trzymającą się trendów (a czytałam Twojego bloga dość długo przed założeniem własnego). Mimo to rozumiem, jak sądzę, co miałaś na myśli. Mam nadzieję, że dzięki temu, że Klamoty są tylko pasemkiem snującym się gdzieś na obrzeżu mojej aktywności, nadal będę umiała odkładać na półkę w sklepie "cudze" rzeczy. Pozdrawiam :)
-
2010/02/07 20:19:32
Wydaje mi się po prostu, że trzeba być sobą. Trzeba brać z mody to co nam się podoba, a jak coś się nie podoba to to najzwyczajniej w świecie olać. Pal sześć, że coś może być niemodne od kilku sezonów, skoro nam się podoba. Nie ma sensu latać w czymś, w czym się kompletnie nie czujemy, tylko dlatego, że to jest modne i fajne. Bo wydaje mi się, że bycie szafiarką nie polega na byciu modną, tylko na pokazywaniu tego co nam się w modzie podoba. A może jednak istnieje różnica między szafiarką a style bloggerką? Sama nie wiem.
Nie lansuję się, no kogoś kto bezmyślnie wrzeszczy 'aj hej trend!!!". Nie dyskwalifikuję czegoś tylko dlatego, że to jest modne albo nie modne.
-
2010/02/07 20:30:25
Nie jestem szafiarką, więc nie wiem czy mam "prawo" się wypowiedzieć, ale chyba należysz do osób, które gdy zadają pytanie, to po to, by dostać odpowiedź.

Mój styl ewaluował, zaczął się kształtować w okolicach końcówki liceum. Zaczęły mi się podobać rozkloszowane spódnice, kardigany - uogólniając: pastelowo, kobieco i romantycznie. Nie zarzuciłam też do dzisiaj całkowicie stylu hippie, który był mi bardzo bliski zanim jeszcze zaczął nazywać się "boho". Akurat tak się zdarzyło, że wtedy moda światowa zaczęła trochę skręcać w stronę romantyczno-kobiecą, czego rezultatem były tony ciuchów w tym stylu. Spowodowało to jedynie to, że łatwiej mi takie ciuchy było kupić (i jest nadal, chociaż wolę kupować w lumpeksach i na allegro, bo wychodzi o wiele taniej).
Jestem wierna swojemu "stylowi", gdy znajomi widzą jakąś sukienkę od razu mówią "taka Twoja". I to jest chyba właśnie to, kiedy ktoś, kto nas zna, z 10 sukienek wskaże tę, którą ja bym najchętniej założyła/kupiła. Przestałam nosić spodnie i nie bardzo rusza mnie to, że teraz niemienie w szafie leginsów to modowe faux pas.
Pozdrawiam :)
-
2010/02/07 21:35:29
Hm, bardzo mądre słowa, tak myślę. Tylko zastanawiam się, co z takimi osobami, jak ja? Niestety należę do tych nieszczęśliwców, którzy wciąż poszukują :) nie mam własnego, stałego stylu, skaczę z kwiatka na kwiatek, raz podoba mi się wszystko, innym razem nic. Są dni, kiedy szaleję w sieciówkach, a są dni, kiedy wręcz mieszkam w lumpeksach. Siłą rzeczy więc podpatruję innych, podpatruję to, co jest modne, staram się znaleźć w tym coś, co mi się spodoba i zainspiruje. Ale to chyba wciąż tylko kategoria poszukiwań. Albo może tak to właśnie ma być, że kobieta zmienną jest, dlatego moda tak szybko się zmienia? I to moda dostosowuje się do zmienności kobiet, a nie kobiety do mody? ;)
-
2010/02/08 07:51:40
Jesteś jedną z moich ulubionych szafiarek właśnie ze względu na konsekwencję i klasykę z nutką czegoś świeżego. A rywalizacja? Myślę, że ważne jest to, żeby robić po prostu swoje...
-
2010/02/08 10:59:45
Być modną tak mimochodem, od niechcenia wyglądać oszałamiająco, czuć się dobrze we własnej skórze i nie paradować w mini i szpilkach gdy na zewnątrz -20 tego wszystkim modnisiom i sobie życzę. Dzięki za refleksje, pozdrawiam serdecznie.
-
2010/02/08 13:19:06
Hullo, nie wiem, czy twoja uwaga o lampie w aparacie była ironiczna. Sama mam lampę błyskową w aparacie, ale przy jej użyciu jeszcze nie powstało chyba żadne zdjęcia (poza fotkami pt. u cioci na imieninach). Koszt lampy zewnętrznej, która by jako tako spełniała swoją funkcję, w moim przypadku byłby wyższy niż koszt samego aparatu fotograficznego. Dziewczyny nie pokazują na blogu zdjęć robionych z lampą, ponieważ bardzo trudno zrobić takie zdjęcie bez szumów, bez przekłamania kolorów, bez zniekształcenia rysów twarzy etc. Fotografuję lustrzanką cyfrową od półtora roku i z dumą przyznaję, że nie umiem zrobić zdjęcia z lampą błyskową ;-) Poza tym - światło naturalne jest najlepszym malarzem, jest magiczne. Fakt, że w zimie go mało, ale nikt nie powiedział, że prowadzenie bloga jest proste i przyjemne ;-D Nie wiem, jak to jest z modą - ja uważam siebie za totalną ofiarę mody, a samo pojęcie mody według mnie jest wybitnie wieloznaczne. Z Francuzkami jest tak, że człowiek traci ten romantyczny obrazek jak pojedzie do Paryża. Dziewczyny na ulicach wyglądają często rewelacyjnie, lecz według polskiej miary są one nieogarnięte, mają poczochrane włosy, jest w nich dużo nonszalancji, którą w Polsce nazywa się niedbałością. Myślę, że to jest po pierwsze różnica mentalności i podejścia do świata. pozdrawiam.
-
2010/02/09 13:44:32
Wg. mnie jeśli chodzi o te "zwykłe" rzeczy, w których wyglądasz rewelacyjnie pewnie gdybym przejrzała całe archiwum trochę bym tego uzbierała. Na pewno jednak zaliczyła bym do tego te dwie sukienki i to- to akurat obiekt mojej wielkiej zazdrości, biorąc pod uwagę, że ja faktycznie wyglądam w wielkich koszulach po prostu jak w koszuli po tacie.
-
2010/02/09 22:41:27
Bardzo frapują mnie komentarze pod tym wpisem, bo każdy zrozumiał go jak chciał :-) i dobrze.
Ryfka: Ale ja całkiem serio pytałam i nie musisz się tak gorąco tłumaczyć - nie odebrałam Twojego komentarza jak ataku czy narzekania ;-) Prawdą jest, że od jakiegoś czasu przeprowadzam na własnej osobie i na własne potrzeby coś w rodzaju "analizy stylu", dlatego zadaję różne dziwne pytania osobom spoza mojego codziennego otoczenia. Jestem za bardzo zmienna, żeby mieć na stałe jeden i ten sam styl, ale próbuję wyeliminować ryzyko wpadek.
Nurkaa: otóż to! :-)
Flesh for Lulu: "Moda nie powinna być wyznacznikiem, tylko inspiracją" - nieźle powiedziane :-)
Królewna703: gratulacje. Znalazłaś św. Graala :-)
Blu: ja także szukam. Ale może za szybko, za łatwo daję się zwariować? Tak czy siak, pewnymi trendami nie "splamiłam się" do tej pory. Na próżno u mnie szukać rajstop w kropki czy ćwieków. Tych ostatnich (oraz skórzanych i lateksowych spódnic) chyba ciut za dużo napatrzyłam się kiedyś na festiwalach w Bolkowie, żeby teraz traktować je poważnie. Castle Party w Bolkowie to takie miejsce, gdzie wszyscy od rana do rana chodzą przebrani - to jest normalne, taka jest konwencja, bardzo zresztą estetyczna i inspirująca. Tam normalne ubranie byłoby przebraniem. Ale potem wszyscy z powrotem zakładają normalne ciuchy i wracają do codzienności. Może zresztą teraz jest inaczej - nie byłam tam od kilku lat.
Custeau7: Nie, moja uwaga o lampie absolutnie nie była ironiczna. Nie chodziło mi o lampę zintegrowaną z aparatem, bo ta faktycznie daje kiepskie efekty. Odkąd kupiliśmy lampę zewnętrzną, jestem wolna - mogę robić zdjęcia właściwie gdziekolwiek chcę. Arim potrafi się nią dość sprawnie posługiwać, choć rzecz jasna jest to na razie sprawność czysto rzemieślnicza. Lampa wcale nie kosztowała aż tak dużo - w naszym przypadku było to ok. 1/3 ceny aparatu. Rok temu jeszcze jej nie było, i, co łatwo sprawdzić - wpisów w okresie zimowym było u mnie znacznie mniej niż teraz. Co do Francuzek, to nie wiem, nie byłam we Francji - zapewne p. Klimas wie, co mówi. A może po prostu oni mają więcej luzy, dystansu do siebie? U nas taka rozczochrana dziewczyna pewnie natychmiast zostałaby wyśmiana i umieszczona na jakimś blogu/stronach typu "tak się nie ubieraj". Może my, Polacy, oczekujemy od siebie, że nagle zostaniemy prymusami we wszystkim, do czego się zabierzemy, bo odreagowujemy jakieś kompleksy niższości, trzymające się jeszcze z czasów PRL?
-
2010/02/11 14:31:04
He, no ja tego swojego canona kupiłam za grosze, dlatego z mojego punktu widzenia lampa to coś straszliwie kosztownego. Pomijając fakt, że poszłam w stare japońskie obiektywy (kupowane za grosze), których mam już niezłą kolekcję. A co Francuzek: zapewne pamiętasz taką scenę z serialu SATC, gdzie Carrie przyjeżdża do Paryża, żeby zamieszkać z tym słowiańskim artystą i tam w hallu hotelowym spotyka jego z córką (to któryś z ostatnich odcinków 6. serii): w dramaturgii serialu zarysowany jest tu pierwszy rozdźwięk między jej wyidealizowaną wersją Paryża (która ucieleśnia się w jej przerysowanym stroju "Paryżanki") a wersją realną, którą reprezentuje właśnie córka tego Rosjanina. Carrie jest w lekkim szoku - zamiast obrazkowej dziewczynki widzi właśnie troszkę zaniedbaną, nonszalancką i lekko cyniczną osobę. I takie właśnie są młode Paryżanki - doskonale je uchwycono w tym filmie. Nie wydaje mi się, że w Polsce w podejściu do kobiet chodzi o kompleksy popeerelowskie, raczej mamy do czynienia z dziwną recepcją feminizmu, katolickim (czy raczej katolskim) naburmuszeniem, pokutującymi w Polsce stereotypami na temat kobiet, brakiem jakichkolwiek znaczących radykalnych ruchów kobiecych oraz po prostu inną ogólną tradycją ujmowania tzw. kobiecej roli w społeczeństwie. Te wszystkie czynniki związane są ze stopniem permisywizmu dotyczącym kobiecego wizerunku, w tym stroju. Ale zawsze można spakować manatki i stąd wyjechać - dzięki bogu granice są otwarte.
-
2010/02/12 22:30:04
Zapraszam Cię do akcji Happy Blog, czyli 10 rzeczy, które mnie uszczęśliwiają ;-)
-
2010/02/13 21:15:03
Kremplin.a: dziękuję, ale już wzięłam udział w akcji. Zerknij kilka komentarzy wyżej.