Jak cię widzą, tak cię piszą




Blog > Komentarze do wpisu
Bilans trzylatka
Przedwczoraj mój blog skończył trzy lata i mimo, że częstość notek nie jest oszałamiająca (zresztą, czy kiedykolwiek była?), to jeszcze jakoś funkcjonuje. Przestałam mieć złudzenia, że mogę nazywać go blogiem modowym, bo jaka tam ze mnie fashionistka? O modzie lubię czytać i pisać. Ubierać się też lubię - nawet bardzo. Dbam o siebie, przed wyjściem z domu nie zapominam spojrzeć w lustro. Ale żeby być jakąś tam ekspertką? Trendsetterką? Bywalczynią modowych wydarzeń? Wiązać się zawodowo z tym najdziwniejszym z najdziwniejszych światków? Nie, zdecydowanie nie.

Kiedyś nawet żałowałam, walczyłam... ale rywalizacja z blogami dziewczyn z pierwszych lat studiów, albo takich, dla których bez trudu mogłabym być matką, była sprawą z góry przegraną. Nie jestem nastolatką. Już nie będę miała TEJ figury. TEJ twarzy. Już nie pasują mi te same ubrania. Już nie tracę głowy w H&M. Próby ubierania się jak ktoś młodszy nie mają sensu. Środowisko szafiarskie też już nie takie jak kiedyś. Nie pasuję tu. Chcę się ubierać sama dla siebie, nie dla innych, nawet jeśli wygląda to dla kogoś groteskowo. Ale blog będzie sobie funkcjonował, i dopóki ktoś tu zagląda, znajduje tu coś dla siebie, zapewne będę robić zdjęcia i pisać.

Przy okazji chciałabym poświęcić parę słów krytyce. Nieraz się tu pojawiała. Zawsze mnie zadziwiało, jak radykalnie cenzurki potrafią wystawić innym ludzie, którzy nie znają osobiście obiektu krytyki. A przecież wszystko, nawet błąd - jeśli popełniany uporczywie i świadomie - z czegoś wynika. Więcej - to, co wiele lat temu uważano za błąd, grzech i przewinienie, dziś święci triumfy. Myślałam o tym wiele razy, aż w końcu przypomniałam sobie pewną mądrą historię, przytoczoną w książce Marii Kann "Dziewięć bied i jedno szczęście". Książka mało znana, a historyjka wiecznie aktualna i wielu osobom może pomóc, bo liczba ludzi gotowych usłużnie dokopać innym niestety nie maleje.

"Pewien wariat wmówił sobie (...), że jest słowikiem. Zaczął się obawiać kotów. W szpitalu psychiatrycznym lekarze powiedzieli mu z powagą, że potrafią go uleczyć. Po prostu wytną mu to wszystko, co jest z natury słowicze. Wariat wyraził zgodę na operację. Kiedy obudził się z narkozy, pokazano mu świeży szew na skórze.
- O, widzi pan, to jest szew pooperacyjny. Zabieg się udał, nie jest Pan już słowikiem.
- I mogę bez obawy wrócić do domu?
- Ależ oczywiście.
Ucieszony pacjent zabrał swoje rzeczy i wyszedł. Jakież było zdumienie lekarzy, kiedy znów stanął na progu gabinetu.
- Czy pan czegoś zapomniał?
- Nie, tylko przestraszyłem się.
- Czego?
- Na schodach ganku siedzi kot!
- Co z tego? Przecież pan wie, że jest pan człowiekiem, a nie słowikiem.
- Ja wiem, ALE CZY KOT WIE?"

Reasumując, jeśli człowiek zdaje sobie sprawę, że nie jest słowikiem, niestraszny jest mu żaden kot. Tego życzę wam i sobie. Róbcie swoje. Bądźcie mądrzejsze i silniejsze niż anonimowi, niezalogowani nieszczęśnicy z nieznanych numerów IP.
niedziela, 15 maja 2011, morven

Polecane wpisy

  • Modowo książkowo 2

    Ta notka miała się ukazać już dawno, ale zawirowania prywatne połączone z dłuższym okresem żywej niechęci do blogowania sprawiły, że publikuję ją dopiero teraz.

  • Szaleńczym rzutem na taśmę

    Jest. Ukazał się. Wspólne dziecko Ewy i kilkunastu modowych zapaleńców. Chwilowo nie mam siły pisać nic więcej, bo szlifierka UltraŻurnalu trwała niemal do osta

  • Pilnuj kiecek, dziewczyno

    Przeczytałam wczoraj bardzo ciekawy wywiad z Filipem Niedenthalem (dla tych, co nie wiedzą - to jedna z pierwszych osób w Polsce na poważnie wykształconych w k

Komentarze
Gość: venila, *.dynamic.chello.pl
2011/05/15 14:04:40
Morven, jesteś kobietą z wielką klasą, właśnie to udowodniłaś. jakoś tak ciepło zrobiło mi się na sercu, kiedy przeczytałam, że są jeszcze ludzie, dla których istnieją inne wartości, niż pogoń w nieznane za każdą cenę, próżny konsumpcjonizm i górnolotność.
A cytat bardzo ładny, skłoniłaś mnie do sięgnięcia po całą książkę.

Uściski dla was, dziewczęta!
-
Gość: lawendah, *.adsl.inetia.pl
2011/05/15 14:40:42
Morven, jesteś jedną z niewielu ciekawych i wartych zainteresowania wysepek w oceanie szafiarstwa: posty są zawsze świetnie napisane, masz ciepłe i pełne uroku zdjęcia, ale nade wszystko STYL, twój własny i niepowtarzalny styl, który często stanowi dla mnie źródło inspiracji; to wszystko sprawia, że często tu zaglądam i zaglądać będę!
A że nie ubierasz się na modłę zestawów z sieciówek?? Na Boga, rozejrzyj się po Warszawie, a zobaczysz tłumy nastoletnich/dwudziestoparoletnich klonów w zarowo-haemowych marynareczkach, leginsikach i tuniczkach, z paznokciami obowiązkowo "miętowymi", oczywiście ray bany zsunięte na czubek zadartego pod niebiosy nosa... to właśnie stereotypowa "modna" warszawianka!!
Błagam, nie daj się zwariować i bądź sobą - to wychodzi Ci wprost świetnie!
przesyłam buziaki i trzymam kciuki za dalszą blogową działalność:D
-
2011/05/15 16:12:37
Morven, Twój blog mnie zainspirował do założenia własnego bloga, także jesteś moją inspiracją :), nie rezygnuj do końca z blogowania! Pozdrawiam B.
-
szmaragda83
2011/05/15 16:27:16
Dobrze napisane, Morven.
Przyznam, że dla mnie również stanowiłaś inspirację do rozpoczęcia blogowania, w związku z czym, paradoksalnie, przyczyniłaś się do puchnięcia szafiarskiej blogosfery. ;)
Żałuję, że nie byłam w Sieci w czasie, gdy było to jeszcze blogowanie oryginalne, koleżeńskie i półprywatne.
Ale cieszę, że wciąż istnieją takie dobre miejsca, jak Twój blog.
100 lat!
-
Gość: Elfena, *.range86-166.btcentralplus.com
2011/05/15 18:46:31
Kocham te ksiazke,przeczytalam kilka razy i zawsze tak samo sie przy niej wzruszam!
Zawsze chetnie do ciebie zagladam wlasnie dlatego ze twoj blog jest wlasnie taki jaki jest.
Pozdrawiam!
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/05/15 19:01:45
czemu Ty ciągle narzekasz?? Wydaje się, że prowadzenie tego bloga daje Ci więcej powodów do zamartwiania się - o to jak Cię inni odbiorą, itp., niż satysfakcji. Nie wiem czy jest sens.. pozdrawiam,
Karolina
-
Gość: Monika, 62.233.212.*
2011/05/15 20:31:13
Droga Morven, bardzo cenię Twój blog, dobrze, że jest; jestem anonimem, bo nie mam czasu/cierpliwości by zakładać konto i tracić czas na aktywności internetowe, dlatego jest mi trochę przykro/głupio, że również u Ciebie trafiam na generalizowanie na anonimów i "oznakowanych" czytelników. Tak, anonimy znacznie częściej piszą przykre komentarze, wydaje mi się jednak, że nie jest to efekt ich totalnego braku wychowania i chęci odreagowania. Dla mnie komentarze anonimów są tak naprawdę zdrową przeciwwagą dla (nie ukrywajmy) zazwyczaj przesłodzonych i często mijających się z prawdą komentarzy "koleżanek szafiarek". I jest pewna zależność - im bardziej "cute" komentarze od "koleżanek szafiarek" tym bardziej ostre od anonimów. Balans w przyrodzie zawsze musi być zachowany, że tak powiem;)
-
Gość: , *.toya.net.pl
2011/05/15 22:35:11
Choćbyś pisała nawet tylko jednego posta na pół roku, a zdjęcia dodawała raz na rok, to i tak będę odwiedzać Twojego bloga regularnie. Lubię przeglądać Twoje archiwalne notki, wciąż dają inspirację, a Twoje komentarze i refleksje modowe są ponadczasowe. Mimo to oczywiście mam nadzieję, że będziesz nadal tutaj nam szalała ;)
A.
-
Gość: Małgorzata, *.internetia.net.pl
2011/05/16 08:59:14
"Zawsze mnie zadziwiało, jak radykalnie cenzurki potrafią wystawić innym ludzie, którzy nie znają osobiście obiektu krytyki". Nie wiem, czemu Cię to dziwi, przecież najłatwiej krytykować w sieci i nie znając kogoś osobiście. Bo powiedzieć to samo w rozmowie...
Nie musisz mieć figury nastoletniej modelki. Człowiek jest piękny, kiedy jest sobą, wyrazisty, z własnymi poglądami i stylem. Ty jesteś.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/05/16 11:57:16
Denerwuje mnie ta nagonka na osoby, które krytykują - choćby i były anonimowe. I co z tego - jest taka opcja, to z niej korzystamy. Nie każdemu się chce zakładać konto, logować, ja sama szczerze mówiąc nawet nie wiem jak to zrobić. Jeżeli ktoś jak Morven, jest tak wrażliwy na krytykę i tak źle ją przyjmuje, to po co wystawa i się na obstrzał w internecie? Może warto się zastanowić, czy spora ilość krytycznych komentarzy nie oznacza po prostu, że outfity są słabe? A dla równowagi są przecież komentarze od zalogowanych, gdzie - jak to już było wspomniane, krytyki,nawet uzasadnionej raczej się nie znajdzie. A argument, że najlatwiej krytykować, kogoś kogo się nie zna osobiście, w kontekście bloga w internecie jet po prostu ABSURDALNY. Więc już odczepcie się od tych anonimów, to że ktoś nie jest zalogowany, nie oznacza, że jest jakąś gorszą kategorią użytkownika i że już z definicji nie może mieć racji. Pozdrawiam wszystkie anonimy - nie dajce się,piszcie co myślicie!
k.
-
morven
2011/05/16 12:26:42
Bardzo cenię sobie inteligencję swoich czytelników - osoby mądre stanowią tu 90% (i nie jest to podlizywanie się, wystarczy wyciągnąć wnioski z treści komentarzy i ich języka). A osobom, które lubią przypisywać sobie do moich słów rozmaite kosmiczne interpretacje, odpowiadam:
- nie każda krytyka jest zła - to oczywiste, że chodziło mi o chamskie odzywki, mające na celu poprawienie humoru u krytykującego i zdołowanie krytykowanego. Szkoda, że muszę to tłumaczyć.
- nie każdy niezalogowany jest automatycznie trollem. Gdybym tak uważała, zamknęłabym możliwość komentarza dla osób bez konta na gazeta.pl :-)
- nie wiem, gdzie tam było narzekanie. Zapewniam, że z mojej strony takich intencji nie było. Nie każda smutna refleksja jest narzekaniem. No, ale trzeba albo mnie znać, albo trochę dłużej poczytać, żeby to wiedzieć :-)
- nie jestem szczególnie wrażliwa na krytykę. Na tym blogu zabolała mnie ona tylko jeden, jedyny raz. Nie powiem, który. Teraz to już nie ma znaczenia.
-
Gość: Sivka, 78.133.199.*
2011/05/17 10:47:26
A mnie trochę denerwuje podkreślanie tego podziału na stare szafiarstwo i nowe szafiarstwo U niektórych "starych" szafiarek - mam wrażenie, może mylne - jest tendencja do poczuwania się lepszymi szafiarkami :) (o rany,ile razy udało mi się użyć słowa"szafiarka":D) Poza tym, to podoba mi się Twoje podejście do tematu. Pozdrawiam.
-
Gość: meluchna, *.icpnet.pl
2011/05/17 22:33:58
Nie znałam tej książki... Poszukam-nabędę-przeczytam. Sto lat!
-
Gość: mari, *.rybnet.pl
2011/05/18 23:40:28
Ponieważ ważne jest to co nam w tym co robimy sprawia radość, a nie rywalizacja :) Jeśli lubisz i pisanie, czytanie blogów sprawia ci radość i satysfakcję, to warto to pielęgnować. Tutaj nie ważny jest strój, ani figura czy twarz. Ważne że coś daje ci radość...

A twój blog jest naprawdę dobry... więc oby tak dalej :)
-
Gość: miuszka, *.slowianka.ds.uni.wroc.pl
2011/05/19 17:58:03
Zawsze lubiłam Twojego bloga, i wisiał od zawsze w moich zakładkach "szafiarki", wśród tych zarowohemowych faszonistek - bo to one były raczej moją snobistyczną inspiracją, ale Tylko Ciebie i Ryfkę czyta się dobrze.

Ale chyba przestanę go odwiedzać...nie wiem, co się z Tobą stało, ale o wszystkim piszesz w tonie cierpiętniczym i uciśnionym ;) Przejrzyj ostatnich kilka notek i zobaczysz, że to prawda. "źle mnie traktują, bo interesuję się modą" (WTF), "źle mnie traktują, bo jestem w ciąży" (WTF), "źle mnie traktują, bo nie jestem 19letnią laską w marynarce z zary" (WTF) i tak dalej. no nie da się już tego czytać. możesz wmawiać, że nie jesteś wrażliwa na krytykę - te kilka notek pokazało, że wszystko dotyka Cię do żywego. Wśród blogów szafiarskich z serii "nie mój styl, ale uwielbiam te notki" ostała mi się już tylko Ryfka, niezmiennie pogodna i zabawna, prezentująca wobec chamskiej krytyki stosunek olewczy, a nie męczeński ;) czego i Tobie życzę.
-
Gość: mari, *.rybnet.pl
2011/05/19 21:12:55
@miuszka - napiszę ci tak. Bo trochę dziwnie się poczułem czytając twój komentarz.
Ale prawda jest taka: jeśli w coś wkładasz serce, energię, czas, pracujesz nad czymś a z tym wszystkim jesteś sama, to każda krytyka nawet jedno złe słowo potrafi cię dobić. I nie ważne co to jest: dom, blog, projekt, praca, zajęcie czy nawet prace w ogródku.
Znam to, bo sam przez to przechodziłem i czasami przechodzę.
Bo jeśli coś jest naszym życie, częścią niego to nie można o tak sobie obok tego przejść obojętnie, bo to nas dotyka. A bycie trochę obojętnym na to co my tworzymy, to jak by nie było kojarzy mi się z kamiennym sercem (czyt. zero uczuć).
Dlatego, ja nic nie mam do autorki tego bloga - a nawet ją rozumiem. Bo mimo wszystko choć człowiek jest twardy, gdzieś w środku ma miękkie miejsce które łatwo zranić. A krytyka tego co robimy potrafi dać w kość.
A co do Ryfki, to ona ma takie podejście bo nie jest sama z tym wszystkim co ją otacza. A do tego jej podejście do życia jest całkiem inne. Po za tym, jej blog to coś innego, pasja a nie życie (część życia) i jak widzę - jeśli Ryfka chciała, skasowała by bloga - żyjąc dalej jak żyła. A morven ma inne życie i inni ludzie ją otaczają, a blog to bym powiedział odskocznia, niż pasja.
Więc może sama przestała byś krytykować, a napisała coś pozytywnego? :)
Widać ciebie to jeszcze nie objęło...

Ale mimo wszystko wiem, że będzie dobrze :) tylko uśmiechu więcej i poczucia, że się nie jest samemu.
-
evilmonkey
2011/05/20 14:49:04
a ja chyba wiem, który to komentarz Cię zabolał, ale to nie była krytyka tylko czyste chamstwo.
gwarantuję Ci, że stracisz głowę w h&m i zarze jeszcze nie raz. po prostu będziesz chodzić do innych niż dotychczas działów;-) ja mam dla córy większość ubranek z drugiej ręki, ale i tak zawsze zaglądam do dziecięcych w sieciówkach, oglądam, macam, wzdycham i raz na jakiś czas "nie wytrzymie". strojenie dziecka daje jakieś 5 tysięcy razy więcej przyjemności.
Pisz o czym tylko masz fantazję, ja chętnie poczytam refleksje kolejnej ciekawej blogowej mamy:)
-
Gość: lawendowaszafa.blogspot.com, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/05/30 14:39:34
Kochana, uszy do góry, ludzie byli są i będą wredni (oczywiście nie wszyscy ale zasadnicza część i owszem). Sama potrafię uciąć złośliwie jak giez ale nigdy anonimowo. Mam szacunek do cudzego zdania ale też szacunek do zdania własnego i nie wstydzę się go. Też mi wielka odwaga - złośliwe docinki z anonimowego źródła. Sama często bywam anonimem bo jak i innym przede mną nie chce mi się zakładać wszędzie kont, ale kto chce namiar na mnie znajdzie zawsze.
Podziwiam Cię dziewczyno, bo włożyłaś ogrom pracy w tego bloga, sama wiem ile samozaparcia wymaga blogowanie, mój blog odłogiem leży już pół roku... :/
Tak czy owak pisz, pisz koniecznie! Bo zginiemy pod lawiną jednakowych przestylizowanych blogów, których już nawet nie chce mi się przeglądać bo zrobiły się potwornie nudne w swojej jednakowości.
Uwielbiam tu wracać, bo jest ciepło, naturalnie i prawdziwie.
Bardzo Ci dziękuję!
-
Gość: , *.e-net24.pl
2011/06/24 11:24:17
znacie jakiegoś stylistę albo początkującego projektanta? Szukamy na portal modzio.pl
-
amaranthrose
2011/07/20 18:08:56
Hej.
Gratuluje!
Ja dopiero zaczynam, ale mam nadzieje że także doczekam się takiej rocznicy.
Zapraszam do mnie, bo jak pisalam dopiero zaczynam i kazda pomoc sie przyda
-
Gość: Lena, *.play-internet.pl
2012/08/15 11:06:28
Witam, po pierwsze bardzo się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga. Jestem "pierwszoroczniakiem" w strefie blogów modowych i mam, a właściwie miałam, do tej pory te "obawy", rozterki, które opisujesz. Czasem coś wiemy, ale nie chcemy się do tego przyznać i dopiero kiedy ktoś postronny ułoży to we właściwe słowa dociera do nas ta prawda. Borykałam się z "czarnymi" myślami, że może lepiej dać sobie z tym wszystkim spokój, przecież i tak nie dorównam nigdy najsłynniejszym fashionistkom, nie potrafiłabym być, zachowywać się tak jak one.. Poza tym treści, jakie pojawiają się na moim blogu najczęściej zwyczajnie nie trafiają do większości "gimnazjalnych" umysłów dziewczyn, które go odwiedzają. No i nie ma zdjęć mnie i moich stylizacji. Ruch mam zatem słaby, odzew jeszcze mniejszy, ale nie poddaję się, bo wiem, że robię coś, co lubię. Dotarło do mnie, że to do czego trochę bezmyślnie dążyłam nie ma przecież sensu. A na pewno nie ma takiej wagi, jaką temu nadałam. Również dbam o siebie, lubię modę. I to jest chyba najważniejsze, kiedy się prowadzi bardziej lub mniej poczytnego bloga. A popularność? Co to za popularność kiedy wielbią cię osoby, których nigdy nie zobaczysz na oczy, które nie zobaczą ciebie i które nie mają o tobie, o tym jaka naprawdę jesteś bladego pojęcia.. Dziękuję więc za uświadomienie pewnych fundamentalnych zasad. Dużo łatwiej jest robić coś bez presji. Zwłaszcza, że jej nigdy odczuwać nie powinnam. Pozdrawiam.
-
kostusiak123
2013/03/11 14:36:48
BIlans? to tylko porady prawne przez internet, bo 3 latki lubią już ostre zabawy z kumplami
-
2014/07/13 00:31:23
Interesująca stronka,polecam również wartą uwagi:
Sklep internetowy z biżuterią srebrną