Jak cię widzą, tak cię piszą




Kategorie: Wszystkie | Konkurs | Prywata | Refleksje modowe | Stylizacje
RSS
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Motyla noga!
Muszę się wam do czegoś przyznać - nie lubię Sylwestra. Ot, taka dzikuska ze mnie. Od czasu do czasu daję się wyciągnąć znajomym na jakąś małą domówkę. Raz zdarzyło mi się spędzać ostatnią noc starego roku w kinie Muranów. Najczęściej jednak spędzam tę noc z Arimem w domu - w gustownej flanelowej piżamie ze Snoopym, oglądając filmy na dvd, pijąc wino, jedząc smakołyki. Około północy otwieramy kolejne wino (niech będzie, że musujące - szampana nie lubię, przez co zapewne znowu wychodzę na dzikuskę), zdejmujemy przerażonego kota z żyrandola (co za idiotyzm z tymi petardami - zawsze bardzo mi wtedy żal zwierząt) i idziemy spać. Emeryten party jak nic.
Nie to, żebym nie lubiła się stroić oczywiście ;-) Ogłaszam więc klimat sylwestrowy na ponad dwa tygodnie przed właściwą zabawą. Voila! Oto moja wizja imprezy karnawałowej - z motylem w roli głównej:

Tak, bluzka jest przezroczysta. Tak, czasami widać przez nią pępęk. Apage. Dzieci prosimy o wyłączenie komputerów. A serio, najbardziej lubię w tej bluzce rękawy. Mają kilka ciekawych rozcięć tu i tam, przez co nakładając ją nie popada się w banał typu "wieczorowa bluzka z cekinami".

Nad przebiegiem sesji w naszym D.A.S.Z. (Domowe Amatorskie Studio Zdjęciowe) czuwało surowe oko pani reżyser ("Co oni robią, kiedy przestaną i czy dostanę wreszcie jeść?")

A teraz niespodzianka! Jeśli nienawidzicie szafiareczki Morven, to z pewnością ucieszy was fakt, że jest to ostatni wpis szafiarski w tym roku. Pora na krótką przerwę, zasłużony urlop i kilka polowań w celu złapania weny. Nie chcę dawać tu zdjęć z czymkolwiek, żeby tylko było. Niniejszym życzę więc wszystkim czytelnikom - zarówno tym życzliwym, jak i oponentom - dobrego świętowania, cokolwiek i jakkolwiek świętujecie. Wracam w 2010 roku - stay tuned! A jeśli powyższa wiadomość napełnia was czarną rozpaczą, to pocieszę, że w najbliższą sobotę, 19 grudnia, możecie mnie spotkać w warszawskim Centrum EkoJa, gdzie wezmę udział w Wymienialni.

Bluzka - ciuchland, 10 zł
Buty - H&M, 63 zł
Spodnie - H&M, ok. 70 zł

P.S. A w ogóle to jest już nowy Dilemmas, a w nim mój krótki tekst o tym, gdzie możecie oddać ubrania, których już nie potrzebujecie. Zapraszam do lektury! To nie jest wazelina - naprawdę uważam, że z numeru na numer gazeta staje się coraz lepsza.
niedziela, 06 grudnia 2009
Black velvet
Kolejne znalezisko z rodzinnej szafy i kolejny ciuch z taaakimi rękawami. Jak tak dalej pójdzie, to będę mogła przestać kupować nowe ciuchy i uzupełniać szafę tylko w aktualne dodatki ;-) Czarną sukienkę z aksamitu uszyła moja ciotka - ta sama, która była autorką różowego wdzianka. Wygrzebując kolejne odziedziczone po niej rzeczy zamieram w podziwie i zaczynam rozumieć, dlaczego w ciężkich czasach PRL-u Polki uchodziły - mimo sklepowych braków - za eleganckie i szykowne. Tak się szczęśliwie składa, że jesteśmy z ciocią tego samego wzrostu i postury. A że moda z lat 80 wróciła, nawet bez twórczych cytatów, ale dosłownie... Cóż, korzystam z tego i tylko zastanawiam się czasami, co kolejne pokolenie zapamięta z obecnej dekady. Patenty zgapiane z poprzednich dekad? Czy wypracowaliśmy coś naprawdę swojego bez ściągania pomysłów od innych?

Może tym czymś jest moda na piórka? Ja też się upierzyłam, a co ;-) Mam tylko nadzieję, że struś, z którego pierza zrobiona jest torebka, oddał je z własnej woli, bez bólu.

Sukienka - vintage, uszyta ręcznie w połowie lat 80
Torebka - Topshop, 264 zł
Naszyjnik - H&M, 7 euro
Buty - Giudi, 159 zł