Jak cię widzą, tak cię piszą




Kategorie: Wszystkie | Konkurs | Prywata | Refleksje modowe | Stylizacje
RSS
piątek, 22 kwietnia 2011
Na specjalne życzenie telewidzów ;-)
Wiem, że jest wiele osób, które czekają na moje zdjęcia szafiarsko - ciężarskie ;-) Oto ja - w chwili robienia zdjęć 6 kilogramów cięższa (ale dzisiejsza wizyta u lekarza wykazała, że przybyły już mi kolejne trzy), na lekko opuchniętych stopach. Mam prawie pół setki par obuwia, ale nosić mogę w porywach trzy pary, bo większość albo zrobiła się za mała, albo jest na surowo zabronionym wysokim obcasie. Z zazdrością zerkam na dziewczyny w krótkich sukienkach i na szpilkach. Chodzę powoli i dostojnie, kręgosłup ledwie zipie, ale nadrabiam miną - od początku ciąży nie wzięłam ani jednego dnia zwolnienia lekarskiego. Bo przecież jak to, JA nie dam rady? Jestem demonstracyjnie dzielna, demonstracyjnie profesjonalna, rozstawiam cały świat po kątach. Żeby tylko nikt nie odważył się nawet pomyśleć, że mózg mi gdzieś tam przewędrował.

Są rzeczy, które mnie irytują. Na przykład to, że na mój widok mężczyźni w środkach komunikacji miejskiej odwracają głowę i zaczynają uważnie studiować widoki za oknem. Celowo liczę, ile razy ktoś ustąpił mi miejsca - do tej pory zdarzyło się to osiem razy, przy czym tylko dwa razy wykazał się mężczyzna. To chyba i tak dużo? Ale starannie ubrane, szczupłe dwudziestolatki w Złotych Tarasach czy innej Arkadii są jeszcze gorsze. Zerkają na mnie w najlepszym wypadku z wyższością, w najgorszym - niemal z obrzydzeniem. A bo to wiadomo, czy ciężarna, czy tłusta? Wszystko jedno. Wkroczyłam w ich świat, nieproszona, inna, obca. To kiedyś był także mój świat.

Ale to wszystko nie ma znaczenia, bo są też przyjaciele. Tacy, którzy pytają mnie wciąż, jak się czuję, gotowi przybiec natychmiast, na jedno moje słowo. Tacy, którzy przynoszą mi najnowszy numer francuskiego Vogue'a ("żebyś zawsze była sobą"), cudowną poduszkę w kształcie rogala (polecam przyszłym mamom, pozwala kręgosłupowi odpocząć), pachnące kremiki na napiętą do granic skórę. Nie jest źle. Poza tym to jeszcze tylko dwa miesiące. Wytrzymam.

Sukienka - Asos
Buty - kupione w second handzie w Monachium
Naszyjnik - od Drakonarii