Jak cię widzą, tak cię piszą




Kategorie: Wszystkie | Konkurs | Prywata | Refleksje modowe | Stylizacje
RSS
sobota, 30 maja 2009
To bee or not to bee
Moje pierwsze skojarzenie po wyhaczeniu tej sukienki było jednoznaczne: pszczoła. Choć pewnie właściwsze byłoby skojarzenie z papugą, tyle tych kolorów - jak nie u mnie! Może to w ramach przeciwwagi dla czerni z poprzedniego zestawu?

Sukienka jest cudowna: z miękkiej dzianiny, układa się idealnie do ciała, a na dodatek ma fajny krój w stylu Twiggy (co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że powstała również w czasach Twiggy).

Co do torebki - koszyka, to już w ubiegłym roku po wakacjach w Portugalii wieszczyłam, że wcześniej czy później moda na nie dojdzie do Polski, no i proszę - koszyki wyglądają dziś z każdej sklepowej wystawy. (Ale to nie Portugalczycy byli pierwsi, tylko Ryfka).
Znowu trochę poszalałam ze zdjęciem. Sepię zrobił pan Photoshop. Jeśli ktoś jest ciekaw, jak wyglądał oryginał fotografii, zapraszam tu.

Za kilka godzin udaję się na zasłużony urlop w Góry Stołowe - życzę miłego oglądania, zajrzę tu po powrocie :-)

Sukienka - Butik Vintage, 45 zł
Koszyk - Vintage Agi, 32 zł
Buty - second hand z Monachium, 30 euro

P.S. Zapraszam wszystkich na Szmatrix. Ja też tam będę :-)

piątek, 22 maja 2009
Co za dzień!
Zapamiętajcie dzisiejszą datę - to bardzo ważny dzień dla polskich szafiarek i miłośników mody. Właśnie dziś, w samo południe, ukazał się zerowy numer Dillemas Magazine - rewolucyjnego magazynu o modzie, rozumianej tak, jak widzimy ją my, jej konsumenci. Twórczynią, motorem napędowym i dobrym duchem projektu jest Ewa Kosz. Ja także miałam niepowtarzalną okazję współpracować blisko przy powstawaniu magazynu i jestem z tego bardzo dumna.


wtorek, 19 maja 2009
M jak Mhrokh ;-)
Zgodnie z obietnicą złożoną w komentarzu do poprzedniej notki zamieszczam swoje typowe zdjęcie sprzed kilku lat. Dziś, gdy wróciłam do własnego koloru włosów, noszę się we wszystkich kolorach i utrzymuję pogodny dystans do rzeczywistości, wspominam tamten okres z lekką nutką nostalgii.

niedziela, 17 maja 2009
Drugie życie kwiatu
I tak ciuchutko, ledwie zauważona, minęła sobie pierwsza rocznica istnienia tego bloga. Przyznam, że przez dłuższy czas nosiłam się z zamiarem zamknięcia go dokładnie w dniu jego urodzin. Bywa, że szafiarstwo trochę mnie uwiera. Nagle okazało się bowiem, że wszyscy moi znajomi i całkiem pokaźne grono nieznajomych zna mnie właśnie z tej "niepoważnej" działalności i głównie z niej. Tak, jakby zapomnieli, że jestem kimś więcej. A ja przecież od wielu lat jestem bardzo aktywna zawodowo i pozazawodowo, pisałam, organizowałam, redagowałam, współtworzyłam, propagowałam, występowałam. Mam swoje życie, poglądy, hobby. Zastanawiam się czasami, co np. myśli mój były szef - dziś znany bloger - widząc moje wynurzenia na temat fasonów spodni? Czyż to nie ironia losu, że dla zabawy sama ochoczo sprowadziłam się do roli "dziewczyny od kiecek"?
Dylematy na bok, bo skoro urodziny, to wypada jakoś nawiązać do tego, co już było. Zrobiłam to na dwa sposoby. Po pierwsze, wyciągnęłam z szuflady kwiat, który wystąpił w zestawie a'la Carrie Bradshaw. Sięgam po niego rzadko, bo ma to do siebie, że potrafi zdominować cały strój, wywołując wrażenie nadmiaru. Ale tym razem bez kwiatu całość nie miałaby pazura. Dopasował się idealnie do bluzki, która wyleciała z szafy po kolejnych (naprawdę radykalnych) porządkach. Ta z kolei jakimś cudem zachowała się z czasów, kiedy o wiele mniej się uśmiechałam i nosiłam głównie na czarno. Nie wiem, czy jest modna. Najważniejsze, że wszystkie elementy - łącznie z kupionymi niedawno butami (bo jakżeby inaczej! Tydzień bez nowych butów jest przecież tygodniem straconym) - odwdzięczyły się za nowe życie i zagrały natychmiast.

Kiedyś ubierałam się tak właściwie codziennie. Nawet szczoteczkę do zębów miałam czarną. Tacy byliśmy jeszcze wczoraj...

Spodnie - H&M, ok. 70 zł
Broszka - kwiat - H&M, 9.90 zł
Bluzka - Pimkie, cena ???
Buty - C&A, 139 zł