Jak cię widzą, tak cię piszą




Kategorie: Wszystkie | Konkurs | Prywata | Refleksje modowe | Stylizacje
RSS
niedziela, 21 czerwca 2009
Oszczędzam
...więc nie kupuję nowych ciuchów. Tak, tak! Ja, zakupoholiczka, miłośniczka starych-nowych trendów i obuwia, nie kupiłam ostatnio prawie nic, poza jedną aksamitną, zieloną sukienką za kilka złotych (premiera blogowa wkrótce). Czekam na wyprzedaże - ale takie porządne - a w międzyczasie eksploatuję to, co już mam w szafie. Nic dziwnego, że poniższy zestaw nie jest w żaden sposób odkrywczy. Nie oczekuję zachwytów na jego temat - zdjęcie ma dla mnie bardziej wartość dokumentalną niż jakąkolwiek inną. Tak ubrana poszłam kilka dni temu na wystawę zdjęć Tadeusza Rolke w Centrum Sztuki Współczesnej. Bardzo ją polecam!

Buty - Deichmann, 59 zł
Bluzka - H&M, ciuchland, 20 zł
Naszyjnik - zrobiony przez Nevlien, 50 zł za komplet z kolczykami
Torebka - ciuchland, 11 zł
Spodnie - H&M, ok. 70 zł

Wystawa nie była jedynym modowym epizodem, jaki ostatnio mi się przydarzył. Jak wiecie, 6 czerwca miałam zaszczyt po raz pierwszy w życiu wystąpić w roli modelki. Cała rzecz miała miejsce na Szmatrixie, czyli wielkiej wymianie ciuchów, zorganizowanej przez serwis Lula. Kiedy dowiedziałam się, że spośród prawie 300 chętnych wybrano zaledwie 10 modelek - a wśród nich mnie - nogi dosłownie się pode mną ugięły. No i oczywiście, jak zwykle w takich sytuacjach, pokonała mnie presja i zeżarł stres. Jestem bardzo, bardzo niezadowolona z ubrań, jakie sobie dobrałam na wybieg. Moja mroczna specjalność, czyli popsuć całość źle dobranymi rajstopami, objawiła się w całej krasie. Podobał mi się natomiast makijaż. Był mocny, ale choćby raz w życiu warto sprawdzić, jak się w takim wygląda. Znam już odpowiedź na to pytanie - wyglądałam wypisz, wymaluj jak młoda panda ;-)
Oprócz mnie w pokazie uczestniczyła dobrze wam znana Charlize. Jej, pozostałym uczestniczkom i sympatycznym organizatorkom bardzo dziękuję za towarzystwo i wsparcie. A oto krótki filmik ze Szmatrixa, zawierający m.in. wywiad, którego razem z Charlize udzieliłyśmy dla Superstacji.

A tu jedyne zdjęcie, na którym jako tako wyglądam. Pozostałe zostały zatrzymane przez cenzurę wewnętrzną. Oglądając je zgrzytałam zębami, a już następnego dnia zaczęłam się odchudzać (ale niezbyt radykalnie). Cóż, Francuzi mawiają, że nie jest piękna ta kobieta, która czasami nie wydaje się brzydka. I taką właśnie wersję przyjmujemy jako obowiązującą, dobrze? :-)

I jeszcze kilka słów o sprawie naprawdę poważnej. Serdecznie polecam wam blog Antyproana, poświęcony problemom bulimii i anoreksji. Niedawno przedstawiłam tam swój punkt widzenia na ten temat. Wywiad wywiadem, ale na bloga warto zaglądać systematycznie, bo a nuż wasza siostra czy przyjaciółka będą potrzebowały pomocy?