Jak cię widzą, tak cię piszą




Kategorie: Wszystkie | Konkurs | Prywata | Refleksje modowe | Stylizacje
RSS
czwartek, 17 lipca 2008
Do zobaczenia w sierpniu :-)
Jak w temacie - wyjeżdżam oddawać się ulubionej (oprócz szafiarstwa) rozrywce, czyli tłuc się po świecie z plecakiem :-) Plany są ambitne - Lizbona, Coimbra, Faro, Sewilla, Saragossa... a może nawet, jeśli połączenia promowe pozwolą, Tanger i Marrakesz. Spędziłam kilka godzin medytując nad rzeczami do zabrania. Cóż, tym razem wybór padł na ciuchy, które są przede wszystkim praktyczne.
Żeby nie pozostawić tej notki tak całkiem bez żadnego zdjęcia, wklejam tu fotografię, która powstała niemal dokładnie 13 lat temu, w lipcu 1995 roku.
Pokazuje, jak bardzo moda potrafi wracać - poznajecie legginsy? Dziś nie cierpię legginsów, ale wtedy chętnie je nosiłam. Butów niestety nie widać, szkoda - to były moje pierwsze w życiu pantofelki na wysokim obcasie.

Zdjęcie zrobił artysta fotografik Jerzy Kośnik w nieistniejącej już chyba krakowskiej agencji modelek Reklamex. Nie, nigdy nie byłam modelką, mimo że czasem się w nią bawiłam.
Podczas podróży role się odwrócą - tym razem stanę po drugiej stronie obiektywu. Na pewno sfotografuję też co nieco ulicznej mody. A zatem: do zobaczenia :-) i również życzę wszystkim szafowym podróżniczkom miłych wakacji.
niedziela, 13 lipca 2008
Biel, czerń i koronki, czyli haute couture ;-)
W nomenklaturze modowej haute couture jest przeciwieństwem pret-a-porter, czyli mody, która prosto z wybiegu może trafić do sklepu, a potem na ulicę.
Dlaczego nazwałam tak swój najnowszy pomysł? Ano dlatego, że kolejna tunika, którą potraktowałam po prostu jak minisukienkę, do noszenia po polskich ulicach nadaje się wyłącznie wtedy, kiedy jest się w towarzystwie. Najlepiej męskim. A nawet wtedy nie uniknie się wkurzonych (w przypadku kobiet) lub lepkich (w przypadku mężczyzn) spojrzeń. Ach, Polsko, kiedy staniesz się podobna do krajów skandynawskich - Skandynawki tak pięknie i bez skrępowania noszą króciutkie sukienki i spódnice. No, ale już przestaję narzekać. Bo na imprezę taki strój jest przecież w sam raz, a tam spotkanie z rozjuszoną matką polką (z całym szacunkiem dla mam - ufam, że większość z nich ma szersze horyzonty) raczej mi nie grozi. Nawet omal nie udałam się tak ubrana na Warsaw Fashion Street, ale powstrzymała mnie chmura, która z każdą chwilą stawała się coraz czarniejsza.

Całość pomysłu jest trochę tricky, ponieważ tunika w rzeczywistości wygląda trochę inaczej, niż sugerują to zdjęcia - tak naprawdę kończy się na szelkach z guziczkami. Ja pod spód włożyłam białą bluzkę z czarnymi koronkami, mój absolutny hit tego lata (zresztą nie tylko mój, kupiłam w sklepie ostatnią). W ten sposób powstało coś w rodzaju sukienki baby doll, odcinanej pod biustem.


Do tego założyłam koronkowe białe rajstopy i nieśmiertelne oxfordy. Już je tu pokazywałam, ale są tak fajne, że postanowiłam je wszystkim przypomnieć ;-) Plus torebka w pepitkę, jeden z moich ukochanych deseni - mam nieprzytomną ilość wszystkiego w pepitkę (oraz w groszki, ale to już całkiem inna historia).

bluzka z koronką - Orsay, 69,99 zł
tunika - ciuchland, 20 zł
koronkowe rajstopy - prezent
buty - Giudi, 159 zł
torebka - Atmosphere, allegro, 45 zł

poniedziałek, 07 lipca 2008
Każda wariatka ma na bluzce kwiatka (i na butach też)

Ile letnich trendów można zmieścić na jednej fotce? Podczas tej sesji zdjęciowej upchałam trzy: wielkie kwiaty, ręczne malowanki (u mnie na butach) i trampki (wiadomo). Malowanek na murach nie liczymy, chociaż je lubimy.

Z trampkami było tak. Najpierw szukałam tych słynnych z czerwonym kapturkiem. Kiedy nie znalazłam, przeprosiłam się uprzejmie z tymi, które od roku stoją sobie grzecznie u mnie w szafie i czekają na swoją kolej. W zeszłym roku z powodu deszczowego lata włożyłam je może ze dwa razy (tak, wiem, że czerwiec 2007 był słoneczny, ale wtedy nie było mnie w Polsce, a w UK lało konkursowo - do tego stopnia, że nie wszędzie dało się dojechać pociągiem, bo tory były pozatapiane). Przeproszone trampki radośnie udowodniły, że raz włożone, stają się niezbędne. Wygodne, lekkie, przewiewne, a te moje dodatkowo są jedyne na świecie i ręcznie pomalowane. A do ilu rzeczy z mojej szafy pasują...


Jaki stąd morał? Drogie dzieci, poszukiwania wymarzonego ciucha/butów zacznijcie od własnej garderoby (ale do tego trzeba być taką bałaganiarą jak ja).
Ta sesja rozpoczęła u mnie również długą serię odczarowywania różowego - koloru przeklętego, który kojarzy się ze słodkimi idiotkami. Zamierzam jeszcze kilkakrotnie tu udowodnić, że różowy, umiejętnie stonowany innymi barwami, jest fajny, elegancki, figlarny, wielowymiarowy... W sam raz dla dużych dzieci.

trampki - 70 zł, www.wylegarnia.pl,
szorty - 39,99 zł, H&M
bluzka - 10 zł, ciuchland
rajstopy - 20 zł, sklep za rogiem ;-)