Jak cię widzą, tak cię piszą




Kategorie: Wszystkie | Konkurs | Prywata | Refleksje modowe | Stylizacje
RSS
piątek, 31 lipca 2009
Dylematy
Dziś ukazał się pierwszy (poprzedni byl zerowy) numer Dilemmas Magazine - bardzo dla mnie szczególny, ponieważ występuję na jego łamach w roli torebkoholiczki :-) Jestem dumna, że mogłam pojawić się na wirtualnych kartach prestiżowego modowego pisma - zanim jednak do tego doszło, przeżyłam ciężkie chwile.
Najpierw była sesja. Każda z szafiarek zamieniała się wtedy w księżniczkę. Były ciuchy jak ze snu, wspaniały makijaż i dwie utalentowane fotografki.
Po powrocie do domu Arim pokazał mi pstryknięte przez siebie zdjęcia z backstage'a i sobotni wieczór nagle przestał być radosny. Z ciężkim jak ołów sercem położyłam się spać. Niezbyt się wyspałam. Zerwałam się już o szóstej rano, a zaraz po ósmej - czyli o pierwszej w miarę przyzwoitej godzinie - zadzwoniłam do Dilemmatki.
- Ewa - zaczęłam z wahaniem - przepraszam cię za kłopot, ale czy jest jakakolwiek możliwość powtórzenia sesji?
- Coooo? - zdziwił się lekko zaspany głos po drugiej stronie - Dlaczego? O co chodzi? Zdjęcia są rewelacyjne. Sama zobaczysz.
- No właśnie nie są. Widziałam zdjęcia Arima. Oczywiście, na gorszym sprzęcie i z gorszej pozycji, ale i tak widać, że nie jestem tam sobą.
- Ale...
- Ewa, zrozum, z tą sukienką Marca Jacobsa to był błąd. Jest śliczna, ale zamaskowała mi talię. Wyglądam jak pierzyna przewiązana sznurkiem.
Jakbym była potwornie gruba, a przecież nie jestem. Dzisiaj i tak robicie następne zdjęcia, więc w sumie co za różnica. Może bym przyjechała? To nie jest wina Aife, tylko moja... Zajęłabym maks 15 minut.
- Posłuchaj - Ewa odzyskała głos - Niepotrzebnie panikujesz. Widziałam zdjęcia. Owszem, ja tę sukienkę noszę zwykle przewiązaną paskiem, więc rozumiem twoje rozgoryczenie, ale daj nam szansę. Będziemy wybierać najlepsze ujęcia, potem jeszcze postprodukcja. Nie martw się.
- Ewa, ale jak ja mam się nie martwić? Łatwo ci mówić, to nie ty wyszłaś na zdjęciach jak idiotka. Teraz cały świat dowie się, że mam długi nos. Nie mogę dać zgody na publikację, no po prostu nie mogę.
- Daj nam czas, proszę. Podejmiesz decyzję, jak zobaczysz zdjęcia.

Ta rozmowa była dłuższa, a ja biadoliłam do telefonu jeszcze przez kilka minut. W końcu zdecydowałam się poczekać - bez wielkiej nadziei. Zdjęcia dostałam od Aife i Villk tuż przed świętami wielkanocnymi. To był prawdziwy prezent od dilemmasowego króliczka. Kiedy otworzyłam paczkę z nimi, oniemiałam. Oto, co zobaczyłam:

Łzy zakręciły mi się w oczach. Poczułam się, jakby ktoś wyczarował mi karocę z dyni. Dziewczyny z Bubble Factory po raz kolejny okazały się dobrymi wróżkami, które przemieniają lęk w radość.



Te zdjęcia to mój debiut na łamach Dilemmasa - nie licząc korekty. Mam nadzieję, że się wam spodobają.

A mój nos, cóż, pozostał tak samo długi. Talia także się schowała. Może nawet faktycznie trochę to widać. Ale teraz to już nie ma żadnego znaczenia.

P.S. Bym zapomniała! Pomysł na sesję i stylizacje - zarówno moje, jak i butoholiczki Charlize - jest autorstwa Kopciuszków, którym także dziękuję :-)
środa, 22 lipca 2009
Halo? Tu mówi Kot
Ciiiiii! Moi opiekunowie teraz są w pracy, ale komputer zostawili włączony. To dobra okazja, żeby opowiedzieć wam o kilku sprawach z mojego własnego, kociego punktu widzenia. Tylko nic im nie mówcie! Są święcie przekonani, że nie potrafię pisać, a ja przecież potrafię. Kiedyś nawet blipowałam (to bardzo proste, wystarczy kilka razy przebiec po klawiaturze), ale Pani uznała, że to przypadek.

Najpierw się przedstawię. Nazywam się Kitty vel Eminencja. Moi ludzie najczęściej mówią do mnie po prostu Kot. Mam dziewięć lat. Osiem lat temu moja Pani przyszła po mnie do Fundacji Canis. Wzięła mnie, chociaż nieźle się przed nią schowałam. Na początku uciekałam od niej i od innych ludzi. Teraz boję się o wiele mniej.
Przez nasz dom przewijały się już inne koty. Moi ludzie często mówią, że chcieliby mieć ich więcej, ale ja nie jestem tym zachwycona. W tym roku w zimie przyjaciele moich opiekunów znaleźli kociaki na śmietniku i jeden z nich trafił do nas. Cóż to była za maruda, mówię wam. Ciągle tylko płakał i chciał jeść. Ale udało mi się przegonić intruza. Teraz mieszka w innym domu i podobno jest szczęśliwy. No i dobrze. Niech sobie będzie szczęśliwy, byle z daleka ode mnie. Tutaj rządzę ja.

O czym to ja miałam? Aha. Chciałam powiedzieć, że bardzo popieram wszystkie działania prozwierzęce, a zwłaszcza prokocie. Dlatego chciałam polecić wam stronę Fundacji Dar Serca, która aktywnie wspiera konie i schronisko Staszki Olszewskiej koło Annopola na Lubelszczyźnie. To schronisko moi Państwo znają od dawna - wpłacają dla nich pieniądze, a niedawno podarowali im pralkę. A Magda i Agnieszka - koleżanki mojej Pani - zrobiły nawet stronę schroniska. Warto pomóc Fundacji, bo robi dużo dobrego. Jeśli chcecie poprawić los zwierząt, kupcie zakładki lub przypinki. Zaprojektowały je koleżanki mojej Pani z Bubble Factory. Gadżety są całkiem ładne i wyglądają tak:

Moja Pani już ma przypinkę. Nosi ją na nowej spódnicy - bombce. Spódnica jest rewelacyjna - wyjątkowo cat's friendly (tak, tak, znam języki obce - jestem wyjątkowo bystrym kotem), bo jest ze śliskiego materiału i nie osiada na niej kocia sierść. Zobaczcie, Pani tak w niej wygląda - jak się wam podoba?


Ależ się rozgadałam! Chyba czas już na spanie, ziew. Idę jeszcze wylizać futerko. Pamiętajcie, kupujcie zakładki i przypinki! Ja mam w domowej kuchni pełną miskę, a spać będę na moim własnym kocyku, ale nie każde zwierzę ma takie szczęście. Zróbcie coś z tym. Przecież możecie. Jesteście ludźmi. Jesteście?
Pozdrawiam was serdecznie - wasza Kot

P.S. Pomagając zwierzakom nie zapominajcie także o Fundacji Canis, która osiem lat temu uratowała mi życie.

Spódnica - H&M, 29 euro
Buty - C&A, 15 Euro
Bluzka - Zero, ciuchland, 15 zł
Przypinka - bezcenna
piątek, 17 lipca 2009
Bo nie o to chodzi, by złapać królika
Królik europejski, królik dziki (Oryctolagus cuniculus) – jeden z trzech żyjących w Polsce przedstawicieli rodziny zającowatych.

Długość ciała 35-50 cm, ale w pewnych szczególnych warunkach może być to nawet ok. 170 cm. Masa ciała niewielka. Grzbiet ciała ma ubarwienie różowe, spód jest biały. Krótki ogon jest od góry różowy, od spodu biały.

Często mylony z zającem szarakiem, jest od niego znacznie mniej introwertyczny. Przebywa w skupiskach ludzkich i chętnie daje się fotografować. Lubi robić bańki mydlane. Cecha charakterystyczna - puszyste futerko, które pomaga mu zjednywać sobie przyjaciół. Królik nie ma wrogów w swoim naturalnym środowisku. Mimo to jest pod ścisłą ochroną gatunkową ze względu na niewielką liczebność stad.

Czytała Krystyna Czubówna.

P.S. Na królika polowali: Paulina, Ewa, Agnieszka, Karolina i Morven.
środa, 15 lipca 2009
Zazdroszczę wam
...urlopowiczki, plażowiczki, świeżo upieczone studentki, absolwentki pierwszego roku studiów, przedstawicielki wolnych zawodów. Bo ja, nawet przy temperaturze plus trzydzieści, zakładam spodnie w kancik albo spódnicę i rajstopy i śmigam do biura. Nie wiem, które to już moje zdjęcie z cyklu "Do pracy" - nie liczę, ale proporcjonalnie takich fotek siłą rzeczy musi być więcej niż innych, skoro właśnie w pracy spędzam większość czasu. Tyle przynajmniej dobrego, że biuro klimatyzowane. Dziś pozwoliłam sobie na odstępstwo od norm i do spodni założyłam sandały bez palców i pięt + ukochany tiszert z bałwankiem na górę.
Szanowny programisto od pogody, proszę przywrócić normalne środkowoeuropejskie temperatury, bo czuję się jak grillowany kurczak.

Spodnie - H&M, 99 zł
Sandałki - C&A w Monachium, 15 Euro
Tiszert - ciuchland, 10 zł
Torebka - Nine West, 119 zł
poniedziałek, 06 lipca 2009
Słoneczne impresje
Lato wybuchło z całych sił. W knajpach dziewczęta piją sok...

Doskonale znika czas
Doskonale i nie ma nic
Jeszcze dalej idę sam
Jeszcze dalej trzeba iść

Buty - 49 zł, osiedlowy sklep obuwniczy typu no name
Szorty - 39 zł, H&M
Okulary - 10 zł, Adidas, kupione w internetowym szmateksie Mofashion
Torba - 18 zł, ciuchland w Warszawie
Bluzka - 3 zł, ciuchland w Kudowie - Zdroju

Autorem tekstu wykorzystanego w powyższej notce jest Piotr Rogucki z zespołu Coma.

P.S. W ciągu minionego weekendu na gazetowym serwisie Lula ukazała się krótka rozmowa ze mną. Zapraszam do lektury :-)
P.S. 2 ...oraz chwalę się (no nie wytrzymam, po prostu nie wytrzymam) - oto wyśnił się wielki mój sen. Puchar będzie bardzo przydatny w domu. Mogę nim na przykład wbijać gwoździe ;-)