Jak cię widzą, tak cię piszą




Kategorie: Wszystkie | Konkurs | Prywata | Refleksje modowe | Stylizacje
RSS
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
A dla odmiany...
...Morven niedzielna, czyli znowu trochę prawdy czasu, prawdy ekranu. Co tu dużo pisać - poniższy outfit jest kolejnym z serii tych niezobowiązujących, narzuconych pospiesznie, kiedy wybiega się do sklepu za rogiem, bo akurat skończyła się woda mineralna. Bluzka jest "podomowa". Gdzieś chyba ma plamkę z sosu pomidorowego. Mam nadzieję, że jej nie widać. Plamki, nie bluzki.


Bluzka - prezent, strasznie stara
Dżinsy (oryginalne Levi's!) - ciuchland, 16 zł
Buty - C&A, 139 zł
Torba - ciuchland, 18 zł
Szalik - Reserved, 29.90 zł
niedziela, 30 sierpnia 2009
Teatrzyk Zielona Szafa przedstawia!
- Ile szafiarek potrzeba do wkręcenia żarówki?
- To zależy, czy żarówkę można kupić w haemie.

Autorką fotografii jest Robaczek.
To było naprawdę bardzo udane spotkanie, nie mogę się doczekać następnego zlotu :-) Sponsorem spotkania był showroom LPP, właściciela m.in. marki Reserved. Dziękujemy, trzymamy za słowo i czekamy na grudzień! ;-)
A tak wczoraj wyglądałam:

Moje nowe buty także zapragnęły wystąpić. Ach, to uzależnienie od fleszy... ;-)


Bluzka - H&M, 39.90 zł
Buty - Deichmann, 69 zł
Rajstopy - Orsay, 39.90 zł
Spódnica - Zara, 29 zł (jednak jestem królową wyprzedaży)
Pasek - H&M, 29 zł
Kuferek - Avon, 59 zł

P.S. Bardzo dobrze się bawiłam nie tylko wczoraj podczas szafiarskiego spotkania, ale i dzisiaj podczas robienia powyższych zdjęć. Jak mi coś strzeli do głowy, to potem dorzucę jeszcze jakieś making of...
P.S.2 O szafiarskim spotkaniu w LPP piszą także: Jagna, Kocia Szafa, Vintage Girl, Alice, Agnieszka, Fashioneria, Harel, Ryfka, Baglady, Enso... [ciąg dalszy nastąpi - będę uzupełniać tę listę].
środa, 19 sierpnia 2009
Mała czarna rok później
Pamiętacie? Równo rok temu Jagna zaproponowała nam pierwszą akcję szafiarską na taką skalę (ale nie pierwszą w ogóle, bo była jeszcze Różowa wstążeczka). Pamiętacie nastrój oczekiwania, odliczanie przed północą i atmosferę świetnej zabawy? To było tak fajne, że postanowiłam po roku znowu ubrać się w czarną sukienkę i świętować urodziny Coco Chanel.

Jak widać, mała czarna niejedno ma imię. Zazwyczaj kojarzy nam się z czymś klasycznym. Ale nie w tym przypadku. Przyznam, że zaskoczyłam sama siebie kupując ją - bo raz, że asymetryczna, a dwa, że taka krótka i wydekoltowana. Można ją jeszcze "skrócić" - ta biała smużka w środku to zamek, który da się rozpiąć. Od dzisiaj mówicie mi Samantha Jones ;-)

Sukienka - Zara, 25 zł (wyprzedaż)
Buty - H&M, 63 zł
Kolczyki - handmade by Nevlien

P.S. Jeśli chcecie zobaczyć, jakie cudeńka można wyczarować z kilku czarnych sukienek (wciąż tych samych!), to polecam ten blog - jest niesamowicie inspirujący.
niedziela, 16 sierpnia 2009
Wersja druga, poprawiona
Druga i poprawiona, bo haemowską sukienkę w kotki pokazywałam już ponad rok temu. Teraz tylko zmieniłam dodatki. Na tym polega sztuka strojnisi - cały czas nosisz to samo, ale ciągle wyglądasz inaczej. Nie to, żeby poprzednia wersja zupełnie przestała mi się podobać, ale ukryty perfekcjonizm ujawnił kły.

A swoją drogą dwie notki dzień po sobie? U mnie? Koniec świata ;-) Przyznam, że zastanawiam się coraz częściej nad formułą tego bloga: czy powinnam fotografować codziennie to, co mam na sobie (tak robi Baglady), czy raczej dokumentować co lepsze pomysły albo prezentować tu nowe ciuchowe zdobycze (to z kolei linia Ryfki). Mam pewne obawy, że to pierwsze w moim wykonaniu mogłoby być nudne (nie uwierzycie, ile mam kostiumów, żakietów i spodni w kant - po prostu druga Miranda Hobbes), ale drugie może budzić podejrzenia, że nie mam pomysłów w ogóle.
A co Wy o tym myślicie?

Tunikosukienka - H&M, ciuchland, 20 zł
Balerinki - H&M, 39 zł
Naszyjnik - H&M, 7 euro
Okulary - Mofashion, 29 zł
Pas - zabrałam Arimowi
Kuferek - prezent (bezcenny, ukochany, cudownie pojemny i z duszą)
sobota, 15 sierpnia 2009
Kloszardzica
Czasami chce się przez chwilę być kimś innym. Czasami po prostu się nim jest. Kiedy Arim po raz pierwszy zobaczył mnie w tej tunice i trampkach, powiedział: "Oho, punks not dead". Ja sama sobie kojarzyłam się raczej z kloszardzicą, która sypia w śmietnikach, ubiera się w stare, poszarpane łachy, jest rozczochrana, kiczowata i ma to w nosie.
Strój to my. To, co na siebie danego dnia nakładamy, ma odzwierciedlać nasz nastrój, a ja chodziłam ostatnio wściekła. Tak, tak. Nawet najbardziej uśmiechnięta i sympatyczna osoba czasami nie ma ochoty się uśmiechać. To lato z kilku różnych powodów solidnie dało mi w kość i bardzo się cieszę, że już się kończy. Oto powód, dla którego postanowiłam nie zmuszać się do uśmiechania i pokazałam dwa oblicza swojego gniewu. Nie traktujcie go na 100% serio. Ot, zabawa konwencją i własnymi emocjami. Przejdzie mi. Zawsze przechodzi. Ale w pewnej sieciówce na R to już na pewno nic nie kupię.


Tunika - Stradivarius, ciuchland, 22 zł
Trampki - Galeria Wylęgarnia, 70 zł
Bransoletka - H&M, 22.90 zł
Obroża - eeee... nie powiem.
wtorek, 04 sierpnia 2009
Wielcy nieobecni
Moda wraca - takie stwierdzenie to truizm. Nie ukrywam więc, że niecierpliwie czekam na triumfalny powrót następujących ubrań/dodatków:

Długa marynarka

Zniknęła z ulic jakoś ze cztery, pięć lat temu. Teraz zaczyna wracać, ale bardzo nieśmiało (zwykle w wersji z poduszkami na ramionach, ale nie o to mi chodzi). W biurach wciąż królują krótkie marynarki i żakiety, często takie z paskiem w środku. Szkoda, bo nie każdemu dobrze w tym fasonie. Długa marynarka rewelacyjnie wyszczupla, wysmukla, optycznie podwyższa niskie osoby. W sam raz dla mnie. Dobrze, że zachowałam sobie jedną taką marynarkę w szafie. Mam nawet pomysł na cały zestaw z nią, ale nie uprzedzajmy faktów ;-)

Apaszka

Już znudziły mi się szaliki i szale. Ludzie w szalach wyglądają, jakby mieli permanentnie chore migdałki. Apaszka sprawia wrażenie bardziej delikatnej, eleganckiej, klasycznej. Dobrej jakości apaszka - na przykład jedwabna - może nawet zastąpić biżuterię. W końcu im mniej, tym więcej :-)

Zwykłe spodnie bez udziwnień

To prawie jak zwykły proszek ;-) Ale właśnie o to chodzi. Nie biodrówki, nie spodnie z podwyższonym stanem, tylko takie właśnie proste, zwyczajne, kończące się w talii. Są najwygodniejsze. Modę na biodrówki uważam za dzieło szatana.

Plecaczki

Pojemne, a przy tym zostawiają wolne ręce. Idealne dla kogoś, kto cały dzień spędza w biurze, potem musi się przemieścić z miejsca A do miejsca B, następnie do miejsca C, w jednej ręce trzymając torbę z nowymi butami, a w drugiej siatkę z kostiumem treningowym. Nie mam pojęcia, dlaczego plecaczki zniknęły z ulic, ale z radością powitam ich wielki comeback. Na razie ich wybór w sklepach jest minimalny. Halo producenci, czy producenci mnie słyszą?

Wielkie swetrzyska

Duże jest piękne! Moim zdaniem długie, grube swetry potrafią - wbrew pozorom - wyszczuplać. Właśnie dlatego, że są długie. Krótkie sweterki czy - uchowaj Boże! - dzianinowe bolerka bezlitośnie ujawniają wszystkie niedoskonałości brzucha i bioder.

A może opisane powyżej ciuchy i dodatki wcale nie zniknęły? Widujecie je?