Jak cię widzą, tak cię piszą




Kategorie: Wszystkie | Konkurs | Prywata | Refleksje modowe | Stylizacje
RSS
środa, 02 marca 2011
Wyniki karmelowego konkursu
Nie było tych zgłoszeń jakoś strasznie dużo (czemu się zresztą zupełnie nie dziwię - konkurs Dax był na co trzecim blogu), ale te, które były, narzuciły naprawdę wyśrubowany poziom. Mówiąc zupełnie szczerze, byłam zaskoczona, jak bardzo piękne zdjęcia do mnie trafiły. Razem ze mną dziwił się Arim, który z zainteresowaniem oglądał fotografie. Spróbuję pogadać ze sponsorem, żeby nagrody mogły przypaść w udziale więcej niż tylko trzem osobom, bo najchętniej nagrodziłabym jeszcze co najmniej kilka uczestniczek :-)

W związku z powyższym nie mogę się oprzeć pokusie zamieszczenia wszystkich zdjęć nagrodzonych stylizacji. Wszystkie reprezentują coś, co jest dla mnie najlepszą definicją vintage.

Oto pierwsza z nich. Autorka: es.agata:



Dalej robi się międzynarodowo. Oto pomysł Joanny, która na co dzień mieszka i pracuje w Oxfordzie (tak, tak, tym Oxfordzie):



Zdjęcia: Adrian Krajewski
A tutaj już Rotterdam i ciepła zima holenderska. Prezentuje się Anna:

[Nawiasem mówiąc zdradzę wam pewien patent. Najprostszym sposobem na wygranie czegoś na moich konkursach jest uśmiech. Nie ma nic fajniejszego niż uśmiechnięte, modne, przebojowe dziewczyny - i laureatki karmelowego konkursu takie właśnie są.]

A do nagrodzonych osób wysłałam maile z informacją o nagrodzie i prośbą o adresy do wysyłki. Jeśli uda mi się wywalczyć jakieś dodatkowe nagrody, pójdą kolejne wiadomości do kolejnych osób.
Gratuluję i dziękuję! Także za przemiłe słowa, gratulacje, życzenia itd :-)

P.S. Czuję się świetnie, choć doszłam do etapu, w którym nawet przewracanie się z boku na bok w łóżku zaczyna być pewnym wyzwaniem ;-) Ale podobam się sobie. Jestem zaokrąglona jak Wenus z Willendorfu :-)
wtorek, 15 lutego 2011
Ka(r)melowo - konkurs
Rok temu, co zapewne niektórzy z was pamiętają, ogłosiłam na łamach tego bloga konkurs na limeryk. Ku mojemu zaskoczeniu limeryki przychodzą do mnie nadal, mimo, że konkurs został rozstrzygnięty rok temu. Jedyny wniosek, jaki mogłam z tego wyciągnąć, był prosty - tęsknicie za kolejnym konkursem! Organizuję go więc co prędzej, skoro nadarzyła się okazja.

Najpierw o nagrodach. Są nimi kosmetyki Dax - a dokładniej baza wygładzająca pod podkład (ja bez jakiejś bazy nie wyobrażam sobie makijażu). Nagrody są trzy. Równorzędne - nie będzie miejsca pierwszego, drugiego, trzeciego. W tej samej serii kosmetyków znajdziecie też korektor i podkład - warto je sobie dokupić, żeby mieć w kosmetyczce komplet.

Podkład jak to podkład, kolorystycznie oscyluje wokół odcieni wanilii, beżu, karmelu... Kiedy zastanawiałam się, na czym właściwie tym razem ma polegać wasze konkursowe zadanie, przypomniałam sobie to wyklęte słowo - kamelowy (zwany też camelowym lub nawet wielbłądzim). Pomyślałam, że właściwie mimo okrzyknięcia go kolorem sezonu nie widziałam nigdzie naprawdę ciekawej, oryginalnej stylizacji z beżem/karmelem w roli głównej. I tak, to właśnie chcę zobaczyć. Wymyślcie stylizacje z jakimś elementem beżu lub nawet całe beżowe. Lub w kolorach pokrewnych, ale nie popadajcie w przesadę - brązy się nie liczą ;-) Szarości także nie. Jak widać, tym razem nie wymagam od was ani limeryku, ani sonetu, ani nawet haiku. Będzie trywialnie, ale mam nadzieję, że mimo wszystko pojawią się emocje i zacięta rywalizacja.

Konkurs potrwa przez dwa tygodnie licząc od dziś (od 15 do 28 lutego do końca dnia), żebyście mieli dostatecznie dużo czasu na wymyślenie zestawu i jego sfotografowanie. Wysyłać można pod wiadomy adres, który przypominam: morven.:at:.gazeta.pl (umiejętność zastosowania tego adresu stanowi jednocześnie dyskretny test na inteligencję i obycie w sieci, więc reklamacje typu "podałaś błędny mail" nie będą uwzględniane).

A za parę dni opublikuję wreszcie odkładany od dawna wpis o kolejnych modowych lekturach, które udało mi się ostatnio zdobyć i przeczytać.
wtorek, 24 sierpnia 2010
Konkurs Pantene Pro-V - wyniki
Mam nadzieję, że nie zabrzmi to jak banał, ale... miałam problem z wyborem zwycięzców. Wszyscy przesłali fajne zdjęcia, niezłe technicznie, ciekawie zaaranżowane. No, może trochę zbyt dosłownie potraktowaliście motyw kwiatu - nie chodziło mi o najfajniejsze fotki z kwiatem we włosach/ubraniu/czymkolwiek, tylko o zilustrowanie hasła "Nature Fusion", twórczą interpretację. No, ale koniec gadki, czas na prezentację zwyciężczyń:

Miejsce 1 - Alien920121 - za romantyczny nastrój w stylu tajemniczego ogrodu:

Miejsce 2 - Kiwaczek - za nieszablonowe potraktowanie tematu:

Miejsce 3 - Magdalena - za piękny portret:

Oczywiście, numeracja miejsc jest subiektywna i czysto umowna, ponieważ wszystkie zwyciężczynie dostają identyczną nagrodę, czyli półroczny zestaw kosmetyków Pantene Pro-V Nature Fusion. Za chwilę wysyłam do was maila z informacją o wygranej, a później... czekajcie na przesyłkę :-)

Bardzo dziękuję wszystkim za udział i piękne fotografie. Będzie co oglądać w długie, zimowe wieczory :-) Zapraszam do udziału w kolejnych konkursach.

PS. W tzw. międzyczasie dzięki niezawodnej koleżance 3Jane dowiedziałam się, że tajemnicza chińska roślina Cassia, która jest głównym składnikiem kosmetyków Pantene Pro-V to po prostu... cynamonowiec.
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Kompromis + konkurs dla czytelników
Pod ostatnim wpisem niektórzy z czytelników zarzucali mi, że maskuję sobie talię i popełniam szereg innych grzechów kardynalnych. Wzdychałam ciężko pod każdym komentarzem, ale wiem doskonale, że nie mogę obiecać poprawy. Cóż ja na to poradzę, że uwielbiam rzeczy luźne, wygodne, obszerne. Nie czuję potrzeby eksponowania dokładnie wszystkich zalet własnego ciała za każdym razem. No, ale niech będzie - dziś notka kompromisowa, która pokazuje, że owszem, posiadam wcięcie w talii. Oraz biust, biodra i nogi, z których ośmielam się być zadowolona.

Umówmy się więc, że od dzisiaj, jeśli ktoś zechce się przekonać, iż posiadam wszystkie wyżej wymienione, cofnie się do tej notki. A ja sobie tymczasem szybciutko wrócę do dżinsów rurek, szortów w kształcie trapezu, sukienek z ciuchlandu i długich swetrów. Niniejszym czuję się rozgrzeszona ;-)


Sukienka - C&A, 49 zł
Kwiat - przypinka - H&M, 19.90 zł
Szpilki - Deichmann, 69 zł

A teraz bonus dla czytelników, którzy wykazali się cierpliwością i doczytali moją radosną twórczość aż do tego momentu. Od dwóch tygodni dzięki uprzejmości sponsora testuję nowe produkty Pantene Pro-V Nature Fusion - szampon, odżywkę, maskę i serum wzmacniające. Na razie nie widzę na włosach piorunujących rezultatów, ale muszę przyznać, że wszystkie produkty mają prześliczny zapach. Co najlepsze, zapach zostaje na włosach i pozostawia wrażenie miłej świeżości. Producent zapewnia w swoich materiałach, że kosmetyki łączą to co najlepsze w technologii Pro-V z właściwościami azjatyckiej rośliny Cassia, od dawna znanej w tradycyjnej chińskiej i hinduskiej medycynie. Na hinduskiej medycynie znam się wprawdzie mniej więcej tak, jak na mechanice kwantowej, ale póki co nie mam powodu, żeby nie wierzyć... choć oczywiście zawsze warto przetestować na własnej skórze. Teraz i wy macie tę możliwość - półroczny zapas szamponów i odżywek Pantene Pro V powędruje do trzech osób, które swoją stylizacją najlepiej zilustrują hasło "Nature Fusion". Można na przykład, jak ja na zdjęciu powyżej, pofantazjować na temat kwiatów. Można też poszukać inspiracji w zdjęciu poniżej:

Konkurs potrwa przez tydzień - stylizacje można wysyłać na adres morven.at.gazeta.pl do następnego poniedziałku, 23 sierpnia, do godziny 23. Nie ma wymogu pokazywania całej sylwetki - może być na przykład ciekawa fotografia portretowa, gdzie do stylizacji wykorzystacie po prostu interesującą biżuterię lub szal. Najlepsze zdjęcia zostaną tu opublikowane - jeśli więc ktoś ma coś przeciwko, proszę to od razu zaznaczyć lub np. nałożyć dyskretną pikselozę na twarz. Bardzo proszę o zdjęcia w formacie jpg, najlepiej niezbyt "ciężkie" (maksymalnie do 2 MB). Do biegu, gotowi, start :-)

P.S Edit: Tak, można wysłać więcej niż jedną stylizację. Tylko błagam, nie zatopcie mi skrzynki, ok? :-)
środa, 23 czerwca 2010
Kwiaciareczka ;-)
Ta stylizacja miała wyglądać inaczej (nie wspominając już o tym, że miała ukazać się wcześniej). Niestety, pan listonosz (pozdrawiam!) nie dostarczył na czas przesyłki z allegro i trzeba było kombinować coś na szybko. Skutek jest taki, że zestaw z nowiutkim dżinsowym kombinezonem zobaczycie w bliżej nieokreślonym terminie, a na razie kolejna z setki sukienek z mojej szafy. Tak, naprawdę - zrobiłam małą inwentaryzację i doliczyłam się prawie setki. To jeszcze kolekcjonerstwo, czy już obsesja? Przemilczmy to litościwie...

Ciuchy moje, ale zdjęcia są poniekąd sponsorowane. Podobnie jak wiele innych szafiarek, także i ja biorę udział w konkursie, zorganizowanym dla nas przez Sanoflore, francuskiego producenta kosmetyków. Stawką są zakupy w pewnym sklepie na H ;-) I nie, nie chodzi o Halę Mirowską. A teraz uwaga, reklama: dostałam dwa balsamy Sanoflore do przetestowania i po prostu się od nich uzależniłam. Zwłaszcza od cytrynowego sorbetu do ciała, którego zapach, lekko przełamany goryczką, bardzo mi odpowiada. W przeciwieństwie do innych produktów tego typu nie pachnie jak płyn do mycia naczyń, na dodatek szybko się wchłania... No, ale dość już reklamy.

Jedna z was także może cieszyć się kosmetykami Sanoflore. Mam dla moich czytelników identyczny zestaw jak ten pokazany na poniższym zdjęciu. Nagrodę dostanie trzecia osoba, która na adres morven.at.gazeta.pl prześle prawidłową odpowiedź na pytanie: jakie kwiaty trzymam w ręku? Pytanie jest podchwytliwe, odpowiedź nie jest oczywista, ale wierzę w wasze zielarskie zdolności!

Sukienka - ciuchland, 6 zł
Buty - Reserved, 149 zł
Kolczyki - 10 zł, allegro
Pierścionek - 29 zł, Avon
Pasek - zabrałam Arimowi
Kapelusz - H&M, kupiony dwa lata temu na wyjazd do Portugalii (nie pamiętam już, ile zapłaciłam)
Balsamy - Sanoflore

A zatem umawiamy się tak: teraz idę spać, a kiedy wstanę, zajrzę do poczty. I pamiętajcie: trzecia osoba, która wyśle do mnie mail z prawidłową odpowiedzią, dostanie kosmetyki. Miłej zabawy!

Konkurs rozstrzygnięty! Większość z was typowała, że trzymam rumianek. Szczerze mówiąc spodziewałam się, że tak może być, dlatego napisałam, że pytanie jest podchwytliwe :-) Tak naprawdę lansowałam się z bukietem maruny bezwonnej. Tymczasem rumianek jest znacznie mniejszą roślinką, a kwiatostany ma uformowane w tzw. koszyczki.
Balsamy Sanoflore wędrują do Anki D. Gratulacje!!!! Także dla wszystkich osób, które typowały marunę.
wtorek, 16 lutego 2010
Konkurs walentynkowy - wyniki
Jeśli powiem, że trudno mi było z dziesiątek (jeśli nie setek) limeryków wybrać najfajniejszy, będzie to zakrawało na truizm. Wszyscy wykazaliście się pomysłowością i poczuciem humoru - ale nagrody są tylko trzy. Obiecuję, że następnym razem spróbuję się tak dogadać ze sponsorem, żeby było przynajmniej trzy razy trzy :-)

Spośród wielu fajnych limeryków wybrałam nie tylko takie, które subiektywnie najbardziej przypadły mi do gustu, ale też takie, które najlepiej wpasowały się w podręcznikową definicję gatunku - pod względem liczby sylab, symetrii rymów i reguł fabularnych.

Tadam! Tadam! Tutiturumtutu!!!!

Pierwsze miejsce - limeryk Magdy z Warszawy (nie, nie mój ani Baglady). Za bezpretensjonalność i wdzięk.

Pewna śliczna modnisia z Poznania
Kupowała bez opamiętania
Spodnie, bluzki i buty
Aż dostała gdzieś w lutym
Kartkę: "Kocham Cię, lecz bez ubrania"

Drugie miejsce - limeryk internautki o nicku Aloes. Uzasadnienie: bo i ja mam już dość śniegu ;-)

Pewna miła szafiarka z Jeziorny
na dyskomfort dziś cierpi potworny,
bo w jej lewym pepegu
mokro już jest od śniegu!
I jak ma wyjść na spacer wieczorny?

I miejsce trzecie - dla Marysi S. z Rzeszowa. Za wspólnotę doświadczeń - już my znamy z autopsji takich, co to wolą śmigać po necie, zamiast dać więcej z siebie kobiecie ;-)

Pewna młoda poetka z Rzeszowa
Chcąc w swym lubym żar wzniecić od nowa
Wiersz miłosny skleciła,
Lecz go tym nie wzruszyła,
Bo on wolał po necie buszować.

Serdecznie gratuluję nie tylko zwycięzcom, ale wszystkim uczestnikom. Najchętniej dałabym nagrody wszystkim - za kreatywność. Serio serio.
niedziela, 14 lutego 2010
Palec pod budkę, bo za minutkę zamykam budkę
Jeszcze tylko przez kilka godzin przyjmuję limeryki konkursowe. Bardzo dziękuję za wiersze wszystkim dotychczasowym uczestnikom - od kilkunastu dni regularnie zaskakujecie mnie pomysłowością. Przypominam, że interesuje mnie wyłącznie twórczość w formie LIMERYKU. Trudne? Pewnie, że trudne, ale kto powiedział, że będzie łatwo :-) Poganiajcie więc swoje programy pocztowe - komplety bielizny firmy Kinga czekają na najlepszych! Jeśli jakikolwiek wiersz dojdzie do mnie po północy, nie ma przebacz - nie bierze udziału. Wyników konkursu szukajcie we wtorek wieczorem. Zwycięzcy zostaną także powiadomieni drogą e-mailową.
A żeby nie było, że tak bez żadnego zdjęcia, zamieszczam fotkę typu everyday life - wykonaną dzisiaj. Nie żadna tam stylizacja (choć ostatnio pokochałam bluzy z kapturem, to fakt), tylko rezultat eksperymentów Arima z techniką freelensing.

niedziela, 31 stycznia 2010
Konkurs walentynkowy
Zbliżają się Walentynki, zwane przeze mnie ironicznie Międzynarodowym Dniem Tynkarza. Czy zakupiliście już odpowiednią ilość serduszek i otynkowaliście nimi elewacje swoich domów? Tak, zgadliście - mam do tego święta stosunek lekko prześmiewczy, ale to nie przeszkadza mi w ogłoszeniu konkursu - każda okazja jest bowiem dobra, gdy w grę wchodzi wyzwolenie pokładów uśpionej kreatywności. Sponsorem konkursu jest firma Kinga, producent pięknej damskiej bielizny.

Napiszcie proszę limeryk na jeden z trzech następujących tematów:

- walentynki
- szafiarki
- moda

W tym momencie zapewne pojawi się pytanie - a cóż to za zwierz, ten limeryk? Otóż jest to wierszyk o stałym (warunek konieczny) układzie rymów i narracji. Obowiązkowe jest wprowadzenie bohatera i miejsca. Są tacy, którzy twierdzą, że dobry limeryk powinien być lekko sprośny, ale ja się do nich nie zaliczam ;-) No i last, but not least: limeryki wymyślili Irlandczycy, a wszystko, co wynalazła ta nacja, z definicji uważam za dobre.

Oto przykład limeryku, napisany przeze mnie na kolanie pięć minut temu:

Raz pewnej szafiarce z Warszawy
Zachciało się chwały i sławy
Więc ciuchów nakupiła
I bloga założyła
Lecz los nie był dla niej łaskawy.

A teraz najlepsze: co można wygrać. Otóż stawką w konkursie są komplety bielizny (z wyjątkiem gorsetów). Przewidziane są trzy miejsca. Zwycięzcy będą mogli wybierać spośród zestawów prezentowanych na stronie producenta. Ja już tam byłam i zapewniam, że dostałam stuprocentowego oczopląsu. Powiem wam też w tajemnicy, że Ci, którzy w komentarzach narzekali na moją stanikową abnegację, być może wkrótce stracą powodu do marudzenia.

Teraz trochę technikaliów organizacyjnych:

- Konkurs potrwa do 14 lutego 2010 roku do północy. Dwa tygodnie to mnóstwo czasu :-) Zgłoszenia można wysyłać na mój adres mailowy podany w linkach po lewej stronie. Nie wysyłajcie zgłoszeń na blipie ani facebooku, bo się zgubią.
- Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi 16 lutego (do końca dnia).
- Jeśli chcecie, możecie połączyć w jednym limeryku wszystkie tematy.
- W jednym zgłoszeniu można przysłać dowolną liczbę wierszy.
- Błędy ortograficzne oraz interpunkcyjne nie dyskwalifikują pracy, ale skutecznie zmniejszają jej szanse.
- Od kilkunastu dni przeczesuję internet i książki w poszukiwaniu limeryków. Mam też pod ręką niezłych konsultantów wyśmiganych w temacie. Mała szansa, że uda się przepchnąć cudzą pracę jako własną. Nie radzę więc oszukiwać. Konsekwencje będą straszne ;-)
- W sprawach spornych decyduje mój (i wasz) zdrowy rozsądek.

Do dzieła!

P.S. Nieustająco przypominam o wyprzedaży swoich ciuchów i dodatków na allegro. Cały czas pojawiają się nowe. Warto zaglądać :-)